W szkole moich dzieci organizowano charytatywną imprezę, każdy miał wymyślić sobie jakiś sposób zbierania pieniędzy, które później miały być przekazane na fundację. Dzieci robiły własnoręcznie biżuterię, piekły ciastka, które później chciały sprzedawać, a co zrobił mój starszy syn?
Wlazł w karton, z którego wystawały tylko ręce, a na kartonie napisał: "Wrzuć żeton. Darmowe badanie biustu za 2zł".
Czternastolatek, a jednak ma łeb na karku. Żona chciała go udusić, ale mnie to nawet bawi... :D