dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wyznania smutne
Czytam Wyznajemy od dłuższego czasu i postanowiłam, że podzielę się z wami moją obecną sytuacją. Jestem zwykłą, cichą dziewczyną, introwertyczką, bez wielkiego grona znajomych, ale z jedną prawdziwą przyjaciółką i wspaniałym chłopakiem.

Nie lubię być w centrum uwagi, jest to dla mnie bardzo krępujące. Jestem dziewczyną, która się szanuje. Nie pokazuję zbyt dużo, wręcz staram się zawsze jak najwięcej zasłonić. Dlaczego to piszę?

Niedawno, w wyniku głupiego żartu jednego z moich znajomych (za którym nigdy nie przepadałam), rozpętała się wielka afera. Ofiarą żartu byłam ja, rzekomo wysyłająca mu swoje nagie zdjęcia.

Kocham mojego chłopaka najbardziej na świecie. On o tym dobrze wie, dlatego też zdaje sobie sprawę, że takie zdarzenie nigdy nie miałoby miejsca. Niestety, ma mocny temperament i łatwo wpada w szał. Gdy się o tym dowiedział był wściekły, jednak po jakimś czasie udało mi się go uspokoić. Jakże byłoby... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1095 dni temu
W zeszły weekend miałam wziąć ślub z moim wieloletnim chłopakiem.
Przed wejściem do kościoła moi rodzice spytali go: "I co, zdenerwowany?", a on odpowiedział, że bardzo.
Odpowiedział, odwrócił się na pięcie i wbiegł do taksówki. Nie wrócił.

Do tej pory ma wyłączony telefon, napisał mi tylko na Facebooku: "Przepraszam" i zablokował.

No to się pobrałam.

pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1096 dni temu
Mój chłopak ma brata z zespołem Downa. Ja nie mogę tego zaakceptować. Bo nie jestem zbyt tolerancyjna.

Oczywiście mój chłopak tego nie wie. Gdy mi opowiada o swoim bracie, to od niechcenia o tym słucham. I komentuję w taki sposób, by on jak najszybciej przestał o mi o nim mówić.

Jak jestem u niego w domu to udaję, że lubię jego brata.

Ale tak naprawdę mnie trochę rozprasza jego zachowanie. To mlaskanie. Łażenie za nami - prywatności u chłopaka nie ma, bo ciągle jego brat nas podsłuchuje. I denerwuje mnie to, że wszyscy mówią do niego, jak do dziecka.
pozostało 1000 znaków
1096 dni temu
Pochodzę z małej miejscowości, która liczy jakieś 5 tysięcy mieszkańców. Wychowywałam się w porządnej rodzienie, moja matka jest nauczycielką chemii w pobliskim gimnazjum, a ojciec lekarzem. Mam też starszego o dwa lata brata.

Na ogół byłam grzecznym dzieckiem, później grzeczną nastolatką. Nie chodziłam na imprezy, dużo czasu spędzałam przy książkach.

Zaszłam w ciążę w wieku szesnastu lat z chłopakiem starszym o trzy lata, który pochodził z prawniczej rodziny. Mój chłopak kazał mi usunąć ciążę, mówił, że nie zajmie się dzieckiem, jeżeli je urodzę. Cała miejscowość plotkowała o mnie. Głównie padały teksty w stylu „jak to córka lekarza i nauczycielki mogła się puścić”.

Rodzice także się ode mnie odsunęli. Moja ciąża była dla nich hańbą. W tamtej chwili odechciało mi się żyć. Nie obchodziło mnie zdanie innych osób. Mówili ciągle „usuń”, „dziecko to problem, w tak młodym wieku”. Nie miałam w tamtej chwili nikogo,... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Bardzo często słyszałam jak ludzie mówili, że osiągnę sukces.

I co?

Za tydzień pójdę do trzeciej klasy gimnazjum. Tak wiem, że mam dużo czasu na podjęcie decyzji, kim zostanę w przyszłości. Tylko, że presja jaką wywiera na mnie otoczenie (rodzina, nauczyciele, znajomi itd.) sprawia, że nie wiem czego chcę.

Odkąd pamiętam pragnęłam być aktorką, zawsze jakieś główne role w przedstawieniach, wyjazdy na konkursy recytatorskie. Lecz kiedy zrozumiałam, jak niepewnym zawodem jest aktorstwo, zrezygnowałam.

No i tu zaczęła się ta "wielka" rozterka.

Miałam, i w sumie mam dalej, zapał do każdego przedmiotu szkolnego, no może poza językami obcymi. Kiedyś tylko wspomniałam, że skoro uwielbiam pomagać ludziom, a biologia, wiedza o człowieku idzie mi dobrze, to może pójdę w medycynę.

Wspomniałam.

I w jeden dzień cała rodzina zaczęła się zapisywać do ortopedy, chirurga, czy jakiegoś stomatologa, którego chcą ze mnie... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Jestem Ania, mam 29 lat. W zeszły weekend przydarzylo mi się coś, po czym do teraz nie potrafię się otrząsnąć. Wystarczy, że tylko pomyślę o tej sytuacji, a zaczyna mnie nosić, wybaczcie więc, jeżeli ten wpis w niektórych momentach będzie za bardzo emocjonalny. Po prostu nie potrafię pogodzić się z tym, co mnie spotkało i na samą myśl o tym bierze mnie kurwica.

Mieszkam w Krakowie i w ubiegłą sobotę, późnym popołudniem, postanowiłam zamiast z domu, popracować z kawiarni. Jestem samotną matką wychowującą małego, 3-letniego brzdąca, na codzień pracuję z domu. Klepię na laptopie różne teksty na zlecenie i po kilku dniach siedzenia ciągle przy tym samym biurku moja kreatywność i zapał do pracy spadły niemal do zera. Potrzebowałam się wyrwać, posiedzieć w nowym miejscu, popatrzeć na ludzi. Jako, że nie za bardzo mam z kim zostawić Damianka, wzięłam go ze sobą.

Rozsiadłam się w jednej z knajpek na krakowskim Kazimierzu i... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
dziś
Mój ojciec wyznał koledze, że nie chciałby, aby jego córka została prawniczką.
Na pytanie dlaczego, odparł: "Bo... czytaj dalej

reklamy ukryte