dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wyznania smutne
Wdałam się w romans z nauczycielem matematyki z mojej szkoły, jestem w pierwszej klasie liceum i nie jestem jeszcze pełnoletnia... niestety, okazało się, że zaszłam w ciążę. Ale od początku.

Podobał mi się od momentu, gdy go zobaczyłam, ale myślałam, że takie rzeczy to tylko w zmyślonych historiach, że tak naprawdę romans nauczyciela i uczennicy jest niemożliwy. Myliłam się, już w drugim tygodniu września udało mi się zostać po lekcjach, zbajerować go, później przypadkowe dotknięcia, uśmieszki... raz skończyliśmy matematykę jako ostatnią lekcję, dość późno, zaproponował, że odprowadzi mnie do domu. Gadaliśmy, flirtowałam z nim, mimo, że on ma 35 lat i żonę. Odprowadził mnie do samego domu, zaproponowałam mu, że może wejdzie na herbatę - no i tak się skończyło, że mamy romans od początku roku szkolnego.

Nie powiem, adrenalina była niezła, kiedy on prowadził lekcję, a ja mu puszczałam oko, bo wiedziałam, co robiliśmy... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
dziś
Przez ostatnie dwa lata pisałam książkę, czułam, że jest znakomita i na pewno odniosę sukces, pracowałam nad nią dniami i nocami. Rozesłałam do dwunastu wydawnictw.

Większość mi nie odpisała, ale od dwóch doczekałam się odpowiedzi. W jednej było tylko "XD" wysłane mailem, w drugiej: "Czy pani sobie robi z nas jaja?".

To może jednak zacznę malować.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
dziś
Podobno przyjaciół poznaje się w biedzie - tylko to mnie pociesza, bo jestem biedny, a przyjaciół jak nie było, tak nie ma.

Może kiedyś.
pozostało 1000 znaków
Mam taki problem, który jest dla mnie dość wstydliwy i nie za bardzo mam ochotę dzielić się tym z kimkolwiek z otoczenia. Chodzi o to, że mam dziewczynę, którą bardzo kocham i planujemy wspólne życie, znam jej przeszłość i ona mi nie przeszkadzała jak do tej pory, ale pojawił się jeden problem.

Ona pochodzi z rodziny pijaków, dziadkowie, rodzice, wszyscy są alkoholikami od pokoleń, taka typowa patologia. Moja ukochana jest wspaniała, wykształcona, wyszła z tego domu i nie przejęła patologii, jest silną, normalną kobietą. No ale właśnie - ale. Słyszałem, że dzieci przejmują taki pijacki gen, szczególnie drugie pokolenie - a co, jeśli nam się urodzi mały patol, bo poszedł w dziadka?

Czy to, że dziewczyna jest tak obciążona genetycznie, może wpłynąć na nasze dziecko? Spędza mi to sen z powiek, bardzo się boję, że nasze dzieci mogą wziąć coś z tej chorej rodzinki, której ani ja, ani moja kobieta nie tolerujemy... jak to widzicie? Czy... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Od prawie roku spotykam się z pewnym facetem i bliżej nam obojgu do 30stki, niż dalej. Wiadomo, człowiek w tym wieku szuka już pewnej stabilizacji. W naszej relacji wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie pewna kwestia, która męczy mnie już od jakiegoś czasu. Mianowicie chodzi o finanse.

Ja już jakiś czas temu skończyłam studia, ale dokształcam się dalej. Prowadzę własną działalność i całkiem nieźle zarabiam, ponad 5000 na rękę, jednak kosztem tego, że często nie ma mnie w domu. Zrobiłam prawo jazdy, kupiłam samochód. Myślę o własnym mieszkaniu, bo na razie tylko wynajmuję. Natomiast mój luby jest totalnym przeciwieństwem mnie w tej kwestii. Nie skończył żadnej szkoły i gdyby nie to, że wiercilam mu dziurę w brzuchu, żeby zapisał się do jakiegoś zaocznego liceum, dalej by pewnie tego nie zrobił. Pracuje już długo na umowę zlecenie za 1500 zł, z czego jeszcze 400 przeznacza na alimenty (ma dziecko ze swoją byłą),... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Kiedy pobieraliśmy się z żoną, ona dobrze wiedziała, że jestem całkowicie, absolutnie i bezdyskusyjnie przeciwny posiadaniu dzieci. Przekonywała mnie, że też tak sądzi, nie potrzebuje potomstwa, gdyby wtedy powiedziała mi, że ściemnia, bo "może kiedyś zmienię zdanie", to na pewno bym ją zostawił. Bo to dla mnie fundament, żeby w takich kwestiach się zgadzać, nie da się inaczej wspólnie żyć.

Okazało się, że kłamała, że tak naprawdę chciała mieć dzieci - i to nie tylko jedno - więc zostałem oszukany. Pierwszy raz stała się magiczna wpadka, bo ona przecież brała tabletki, a jak udawała, że rozpacza, że nie chce tego dziecka... ale aborcja to nie łaska, a później nosiła go zadowolona na rękach. Także już czułem, że może kłamać, ale nie miałem jej tego jak udowodnić.

Z drugą rzekomą wpadką poszło łatwiej, bo zapewniała mnie, że zmieniła tabletki i teraz będą pewne, a tu trzy miesiące temu ciekawostka, kolejna ciąża,... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
0 dni temu
Mój chłopak to taki śmieszek stulecia, zawsze mnie denerwuje jakimiś durnymi odzywkami, zagadkami, które bawią... czytaj dalej
0 dni temu
Moja super-tolerancyjna babcia zaczęła się do mnie zwracać "Michałku" i "Michalinko" na zmianę, mimo że nie mam... czytaj dalej
0 dni temu
Mój ojciec rzucił mamę po 20 latach małżeństwa, długo kombinowaliśmy z rodzeństwem, co zrobić, żeby poprawić... czytaj dalej
dziś
Ostatnie 365 dni spędziłam na zaciskaniu zębów i powstrzymywaniu się od płaczu, żeby móc w ogóle funkcjonować,... czytaj dalej
0 dni temu
Mam dwie suki - jedna jest rasy beagle, a druga - mastiff hiszpański. Obie urodziły niemal jednocześnie, bo... czytaj dalej

reklamy ukryte