dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wyznania miłość
1307 dni temu
Mój 12-letni synek Kamil wstąpił dziś ze mną do domu opieki, gdzie mieszka moja chora mama. Zwykle przychodzę tam sam, syna ostatni raz zabrałem pół roku temu. Mama choruje na Alzheimera i rzadko kogoś poznaje. Nie chciałem, by dzieci cierpiały.

Gdy weszliśmy do środka, pielęgniarka podeszła do nas i powiedziała: "Cześć Kamil". Zdziwiłem się i spytałem syna, skąd pielęgniarka zna jego imię. Okazało się, że Kamil przychodzi tu prawie codziennie po szkole, by przywitać się z babcią. Nie mówił mi nic, bo myślał, że będę na niego zły.

Wzruszyłem się. Od teraz wspólnie chodzimy do babci.
pozostało 1000 znaków
1307 dni temu
Mój dziadek trzyma w pokoju swoje zdjęcie z babcią, gdy byli młodzi i tańczyli na czyimś weselu. Śmiali się i nie wypuszczali z objęć. Babcia zmarła na raka w 1999 roku, gdy miałam 7 lat.

Wczoraj wieczorem dziadek przyłapał mnie na wpatrywaniu się w to zdjęcie. Przytulił mnie i powiedział:

- Pamiętaj: to, że coś nie trwa wiecznie, nie znaczy, że nie było warte Twojej chwili.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1308 dni temu
Może to śmieszne i uznacie, że jestem idiotą, ale i tak to opowiem.

Działo się to cztery lata temu, pojechaliśmy ze znajomymi na festiwal muzyczny i, jak to student, upiłem się pierwszego dnia do upadłego. Popołudniu zaciągnęli mnie ledwo przytomnego do namiotu, gdzie zaliczyłem sakramenckiego zgona i leżałem tam do późnego wieczora.

Moi koledzy-dowcipnisie postanowili namalować mi permanentnym markerem siusiaka na czole. Niczego, oczywiście, nie poczułem, a przecież nie przeglądam się w lusterku w namiocie tuż po pobudce, więc łaziłem z tym siusiakiem nie wiedząc, że go mam. Znajomi chyba się ugadali, żeby mi nie mówić, bo przysięgam, że się nie zorientowałem.

Do czasu.

Pod nasze namioty przyszli znajomi-znajomych, a wśród nich ONA - piękna Basia. Podeszła do mnie i powiedziała: "A co ty masz na czole?", na co moi znajomi wybuchli gromkim rykiem. Wiecie, "hehe, hoho, człowiek- siusiak", bardzo śmieszny kawał.

Minęło... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1308 dni temu
Siedziałam na ławce w parku z książką na kolanach i obserwowałam zakochaną parę przy fontannie. Mieli po 40 lat, a zachowywali się jak nastolatkowie. Biegali, śmiali się, przytulali i całowali. Już na pierwszy rzut oka można było wywnioskować, że nie widzą świata poza sobą.

Gdy podeszli bliżej, usłyszałam:

- Córciu, dlaczego nie dołączysz do nas? Jest taka piękna pogoda.

- Już idę, mamo.

Tak, ta zakochana para to moi rodzice. Rozwiedli się pięć lat temu, ale przez te wszystkie lata nie potrafili ułożyć sobie życia na nowo. Ciągle myśleli o sobie, ale duma i honor nie pozwalały im zrobić pierwszego kroku. Mama płakała po kątach, a gdy kiedyś złożyłam tacie niezapowiedzianą wizytę, zobaczyłam na szafce zdjęcia z mamą, których nie zdążył przede mną schować.

Wreszcie postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i na nowo ich ze sobą połączyć. I wierzcie mi, nie żałuję tego. Widok rodziców przeżywających drugą młodość to coś wspaniałego.

Jak oni się kochają!
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Pracuję w kawiarni w centrum Warszawy. Wczoraj byłam świadkiem niezwykłej sceny, dzięki której uwierzyłam, że jest jakaś nadzieja dla ludzkości.

Do lokalu weszło dwóch młodych mężczyzn trzymających się za ręce. Jak można się było spodziewać, wiele osób zerkało na nich z ukosa. W pewnym momencie usłyszałam, jak dziewczynka, która siedziała przy stoliku najbliżej mnie, spytała swojej mamy:

- Mamo? A dlaczego tych dwóch panów trzyma się za ręce?

Kobieta bez zbędnego namysłu odpowiedziała:

- Ponieważ się kochają, kotku. Miłość jest najważniejsza.

Pamiętajcie o tym. Miłość jest najważniejsza.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1309 dni temu
Moja żona i ja od dwóch lat byliśmy w separacji. W końcu, gdy wszystko wskazywało na to, że nie uda się uratować naszego małżeństwa, podjęliśmy wspólnie decyzję o rozwodzie.

Spotkaliśmy się na kolacji w mieście, gdzie mieliśmy uzgodnić ostatnie kwestie przed rozprawą. Żadne z nas nie spodziewało się chyba, że spędzimy w restauracji cztery godziny. Rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy i śmialiśmy się do rozpuku.

Zanim moja żona wyszła, położyła na stole kopertę. W środku było 20 listów, które pisała do mnie przez ostatnie dwa lata. Pobiegła do taksówki, a ja zauważyłem na kopercie napis: "LISTY, KTÓRYCH CI NIE WRĘCZYŁAM, BO BYŁAM ZBYT UPARTA".

Jak możecie się domyślać, do rozwodu nie doszło.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
dziś
Pewnego dnia spotkała mnie dość intrygująca historia. W zwykły dzień postanowiłem wybrać się do supermarketu... czytaj dalej
0 dni temu
Mama wysłała mnie do sklepu, żebym kupił śmietanę 36%.

Nie było, więc wziąłem dwie śmietany 18%-owe.... czytaj dalej
dziś
Mój syn w ramach "żartu" powiedział mojemu mężowi, że był dzisiaj u nas listonosz i się zasiedział, bo mama go... czytaj dalej
0 dni temu
Wczoraj, gdy szłam do sklepu, podeszło do mnie dwóch chłopaków, na oko w moim wieku. Jeden z nich zapytał się czy... czytaj dalej
dziś
Jestem wolontariuszką w fundacji opiekującej się kotami. Kiedy przyszłam pierwszy raz, przywitał mnie bardzo gruby... czytaj dalej

reklamy ukryte