dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wyznania ciąża
2 dni temu
Marzyliśmy z żoną o dziecku. Próbowaliśmy latami, nic nie wychodziło, w żaden sposób nie mogliśmy spłodzić potomka, a było to naszym największym marzeniem. In vitro się nie powiodło, nie stać nas było na kolejne próby.

I w końcu stało się to, o czym tak bardzo marzyliśmy. Dziecko, wyczekane, chciane, ukochane już podczas życia płodowego.

Okazało się, że Hania będzie ciężko chora. Ma porażenie mózgowe, jest głęboko upośledzona. Urodziła się taka, a my wcale nie mamy pretensji do losu. Pragnęliśmy dziecka, to je dostaliśmy. A to, że jest chora, to inna sprawa. Widocznie takie mamy zadanie od Boga.
pozostało 1000 znaków
Bawi mnie trochę ta hipokryzja całego polskiego kościoła. Niby tacy wszyscy bogobojni, obrońcy życia, piętnujący seks przedmałżeński, a praktyka pokazuje zupełnie coś innego. Mnóstwo księży ukrywa to, że ma potajemnie rodzinę, dzieci. Skoro biskupi mogą i ciągle są jakieś afery (w tym obrzydliwe pedofilskie), to tym bardziej nie życzę sobie, żeby ktoś oceniał mój związek.

Jestem w takim potajemnym związku z księdzem. Klasyczna sytuacja, chodziłam do niego po wsparcie duchowe i w końcu się w sobie zakochaliśmy. To normalne, ludzkie. Owszem, uprawiamy seks, regularnie widujemy się na plebanii. Dlaczego on więc nie opuści kościoła?

Ano dlatego, że zarabia dużo pieniędzy. Księża to bardzo bogaci ludzie, w bogatej parafii tym bardziej. Plan mamy taki, żeby zebrał sporą ilość kasy i żeby udało nam się rozpocząć wspólne życie już na normalnej stopie, świeckiej. Czy żałuję, że poniekąd uwiodłam księdza? Ani trochę. Cały... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Mieliśmy po 20 lat. Wiem, dzieciaki... ale byliśmy ze sobą całą szkołę średnią, myśleliśmy o tym, że w przyszłości ślub, wspólne życie, dzieci - ale chcieliśmy poczekać, aż skończymy studia, usamodzielnimy się.
Na studia poszliśmy do tego samego miasta, ale ja wynajęłam pokój na stancji, on zamieszkał w akademiku. A tam trafił na towarzystwo "rozrywkowych chłopaków". Jedyny temat - co, kto i ile razy zaruchał.

Zacżęli imprezować. Oni nie mieli dziewczyn, więc to były typowo "męskie" wypady - beze mnie. Nie przeszkadzało mi to na początku, bo ufałam K. i nie widziałam nic złego w tym, że pójdzie na imprezę, nawet potańczy z jakąś dziewczyną, coś wypije. Ale po jakims czasie pojawiły się plotki, jak to K. zmacał tę rudą, jak się lizał z tą blondyną... K., zapytany przeze mnie, coś tam kręcił, ale w końcu stwierdził, że to przecież nic takiego, że pijany był, że w ramach eksperymentu... no ok, stwierdziłam - nie... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
Sytuacja dość żałosna - jestem w ciąży i mam męża. ON - ma żonę... w ciąży. Jest moim kolegą z pracy, z którym się świetnie rozumiem i dogaduję.

Obydwoje ostatnio przechodziliśmy kryzys w związkach, trochę o tym pogadaliśmy. Ostatnio on wyznał, że mu się podobam, próbował mnie pocałować. Z początku był niewinny flirt, potem jednak uświadomiłam sobie, że to jakieś szaleństwo. Mam dziecko, męża i mimo trudności - kocham go. Najdelikatniej jak umiałam postawiłam koledze sprawę jasno - nie będę niszczyć niczyjego życia, nie chce być kur***onem. Przyjął to, przestał się odzywać. A mi, nie wiadomo dlaczego, jest cholernie przykro. Jakkolwiek świetnie by nie było - facet godny uwagi nie zawraca głowy mężatce, matce i to sam będąc w związku i oczekując dziecka.

Wiec dlaczego czuję się w tym wszystkim tak źle..? Może żal mi, że jednak nic się nie wydarzy?
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Miałam ledwo skończone 18 lat, kiedy wpadłam. No ludzie, zdarza się, nawet nie próbujcie mnie oceniać, bo każdy miał chyba taki moment, że popłynął, zapomniał o zabezpieczeniu albo ono zawiodło. Miałam pecha, wpadłam, mój chłopak miał w dupie ten fakt, nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności. Powiedział, że widzi jedno rozwiązanie, jakim jest aborcja.

Ja też oczywiście uważam, że to był najlepszy wybór. Nie wyobrażam sobie w tym wieku niańczyć dzieciaka, bez przesady, to wpadka, nikt tego dziecka nie chce. Wyżaliłam się mamie, pokazałam badania od lekarza i poprosiłam o pieniądze na aborcję, bo przecież nie zarabiam. Odmówiła.

Zrobiła mi awanturę, że jestem niepoważna, że mam urodzić. No to krótka piłka. Odgrzebałam oszczędności matki, wyjęłam tyle, ile było mi potrzebne na wyjazd do Czech, na paliwo i na sam zabieg. Pojechałam z chłopakiem, on jest 3 lata starszy i jakoś ogarnął, jak to wszystko przeprowadzić. Nie... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
12 dni temu
Nigdy nie zapomnę porodu mojej żony.

Nie, nie dlatego, że był to moment pełen wzruszeń i uniesień. To był horror i żałuję, że nie zostałem w domu. Żona z bólu zrobiła pod siebie klocka, a widok rozdziawionej jak paszcza hipopotama waginy śni mi się po nocach. Także tego.

Tatusiowie, zastanówcie się dwa razy, zanim pojedziecie na porodówę.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni

reklamy ukryte