dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Tyle było tu historii o Sebkach, że i ja postanowiłam opowiedzieć swoją, choć wahającą się pomiędzy typowym stereotypem a łamaniem go.

Zdarzyło się to w zeszłym miesiącu. Jechałam do centrum miasta trolejbusem, a na siedzeniach za mną dwóch typowych dresików. Jeden rozmawia przez telefon, a pół pojazdu słyszy "no, ku*wa, jasne ziomek, ale się naje*iemy, elo, z fartem mordo!" i się rozłącza. W myślach wykonałam solidny facepalm. Mniej więcej dwa przystanki dalej w drzwiach trolejbusu pojawiła się starsza pani, mocno ściskając w trzęsącej się dłoni uchwyt od walizki.

Ledwo zdążyła otworzyć usta i wymamrotać "przepraszam, czy ktoś mógłby..." a dwóch wspomnianych Sebków niemal rzuciło się, żeby pomóc jej wejść i wnieść walizkę. Zgłupiałam, ale nie ukrywam, że było to miłe zaskoczenie.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Mówią, że pechowe dni się zdarzają. Nie specjalnie w takowe wierzyłem aż do pewnego czasu, mianowicie do dzisiaj.

Może ten mój nie jest aż tak wyjątkowo nieudany w porównaniu do codziennego pecha innych ludzi, jednak nurtuje mnie fakt złośliwości sił wyższych. Bo jak dowalić to hurtem.

Do rzeczy:
Z samego rana, mój budzik wypowiedział posłuszeństwo dzwoniąc godzinę wcześniej niż powinien. Chcąc nie chcąc wstałem zrobić herbatę tłukąc kubek w towarzystwie rozsypania kawy. Co tam, posprzątałem, wykonałem wszystkie poranne czynności i biegiem lecę do szkoły. Już z oddali (do przystanku dzieli mnie pole, mieszkam kilkanaście km o miasta) widziałem, jak kierowca autobusu z uśmiechem na twarzy podjechał kilka potrzebnych mi na dojście minut wcześniej a następnie ruszył z piskiem opon. Trudno, stoję i czekam godzinę na następny.

Po pojawieniu się kolejnego środka publicznego transportu, przy wsiadaniu wypadła mi całkiem nowa... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1317 dni temu
Gdy byłam mała, zamarzył mi się... kurczak. Taki żywy. A że mieszkam w mieście, to sprawa była nieco utrudniona. Postanowiłam zatem, że wezmę jajko, będę je ogrzewać i postawię rodziców przed faktem dokonanym, gdy ptaszek się wykluje (wiedziałam, że w innym wypadku nici z kurczaka).

Wzięłam zatem pierwsze jajo z brzegu. Ogrzewałam je trzymając w rękawie lub kładąc na kaloryferze. Pełna konspiracja. Nie wiem, ile to trwało (coś około tygodnia), ale w końcu zaczęłam się niecierpliwić, a że pojęcie o działaniu jajka miałam znikome, to postanowiłam się w końcu przyznać rodzicom do mojego ewentualnego dziecka i spytać się, kiedy mogę się spodziewać wyklucia.

Okazało się, że przez jakiś czas troskliwie opiekowałam się jajkiem ugotowanym na twardo.
pozostało 1000 znaków
Jadę autobusem, stoję. Obok mnie siedzi dziewczynka ok. 5 lat, razem z dziadkiem. Rozmawia z nim o spinkach do włosów. Jej dziadek w formie żartu mówi, że te spinki to na nos, nie na włosy, itp.
Ja, jako że sama jestem matką dwójki dzieci (córka 8 lat i syn 4 lata), często zagaduję do różnych dzieciaków i ich rodziców, czy to w autobusie właśnie, czy w sklepie, na spacerze, placu zabaw czy w w poczekalni (mnie i moje dzieci też tak "zaczepiają"). Więc po stwierdzeniu dziadka, że spinki są na nos, mówię do dziewczynki (jej dziadek zerkał na mnie i się uśmiechał):
- Pewnie, że spinki są na włosy, dziadek się nie zna ;)
Na co ta mała, patrząc mnie spode łba :
- A pani to mi się nie wcina!

Albo źle wychowana, albo da sobie radę w życiu.
pozostało 1000 znaków
Ostatnio w autobusie czułam się bardzo źle,dlatego gdy wsiadła starsza pani i stanęła obok mnie nie ustąpiłam jej (dosłownie nie miałam siły stać). Chyba ze względu na moje typowe dla metala ubranie stwierdziła, że "nie dość że od Boga się odwróciłam, to jeszcze kultury nie mam".

No cóż, wstałam a pani z westchnięciem opisującym całe jej długie stanie na nogach przez 10 sekund usiadła. Chciałam ukucnąć ale przeliczyłam się i upadłam. Starsza pani rozpoczęła lament, że jestem opętana. I tak jak dres przeklina co 3 słowo, tak ona mówiła co 3 słowo "Jezus Maria". Gdy miałam siłę wstać, spojrzałam na jej domalowane, uniesione brwi i powiedziałam tylko: "Nie wzywaj imienia Pana Boga na daremno".

Na następnym przystanku wysiadłam.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Otóż moja (już teraz była) dziewczyna była w odległym mieście na konferencji (ze studiów ją wysłali)... Po trzech dniach wraca, ja stęskniony chciałem zrobić mega romantyczną kolację połączoną z obiadem (ze względu na wieczorową porę). Jak pomyślałem, tak zrobiłem...
Zabrałem się za gotowanie, po trzech długich i męczących godzinach w kuchni, przyszła pora na stworzenie nastroju w pokoju... Wszędzie świeczki, w tle romantyczna muzyka lekko przyciszona, wino, a podłodze płatki róż...
I nagle przychodzi ona... Podałem rosół (na rozgrzanie po 13 godzinach w pociągu), a ona z tekstem:
- Zrobiłeś coś na drugie danie?
Owszem zrobiłem, zjadła i poszła do przyjaciółki i na imprezę...

Tak oto moja romantyczna kolacja przerodziła się w samotny wieczór z butelką wina.
Przyjaciółką okazał się 40-letni facet z żoną i dwójką dzieci, który szukał przygód z małolatami...
Tak oto historia 5-letniego związku została wymazana...
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni