dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
3 dni temu
Jakiś czas temu założyłem się z kumplem, że nie włoży do ust całej żarówki. Zakład przegrałem, ale problem pojawił się wtedy, kiedy nie mógł wyciągnąć jej z ust. Rozbić jej nie mogliśmy, bo przecież szkło i próżnia, pokaleczyłoby go to, o ile nie zabiło. Byliśmy po paru piwach, więc zadzwoniłem po sąsiada, aby zawiózł nas do szpitala. Nie mógł wytrzymać ze śmiechu, ale odwiózł nas. Lekarz też pękał ze śmiechu. Rozciął koledze buzię, wyciągnął żarówkę i zaszył twarz z powrotem. Wracaliśmy pieszo.

Po przyjściu do domu dostaliśmy nagłego ataku głupoty i kłóciliśmy się o to, czy moje usta są większe i pojemniejsze. Sprawdziłem - i nie, nie są. Żarówka utkwiła... Nie chciałem dzwonić już po sąsiada, bo tylko śmiałby się jeszcze bardziej. Przeszliśmy kilometr. Ja z żarówką w ustach, tworząc niemałą sensację. Kiedy wszedłem do gabinetu, ten sam lekarz, u którego byliśmy wcześniej zaczął płakać i tarzać... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Kiedy nocowałam u mojego (toksycznego) chłopaka. Nie, nie miało dojść do niczego. Po prostu mieliśmy ochotę obejrzeć film, poprzytulać się i zasnąć razem. Wielokrotnie już spotykały mnie z nim nieprzyjemności - pojedyncze uderzenia czy wyzwiska, ale tamtego wieczoru mocno przeliczył swoją siłę. Oberwałam wtedy tak mocno, że połamał mi trzy żebra, obił sześć. Kopał, pchał na ścianę i bił pięściami, podduszał. Nie mogłam nic z tym zrobić, mimo że - o, ironio - od kilku ładnych lat trenowałam boks i miałam na koncie wiele sukcesów. Byłam jak sparaliżowana, jakby nogi wrosły mi w ziemię.

Na nic zdawały się te umiejętności, które nabywałam przez długi czas. Myślałam wtedy, że to mój ostatni dzień na tym świecie, powiem Wam szczerze, że nawet tego pragnęłam. W duszy błagałam go o śmierć. Przeliczyłam się, niestety. Nie dobił mnie, wręcz przeciwnie - puścił i kazał wrócić... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
Pracuję jako kasjer w jednym ze sklepów z odzieżą i chciałam opowiedzieć wam o gatunku, który jest najgorszy na tej planecie. Chodzi o mamuśki i ich nienormalne dzieci, rozpieszczone, niewychowane, gorzej zachowujące się od psów, które całe życie spędziły w schroniskach.

Mój sklep to znana sieciówka odzieżowa, przewala się przez niego tysiące ludzi dziennie, zawsze mamy obłożenie, w okresach promocyjnych to po prostu dramat, co się u nas dzieje, ale na to nie narzekam, takie uroki pracy. Najgorsze, co się może przytrafić, to maDka - specjalnie przez "d", zanim jakieś "Mamy 24/7" mi zaraz zwrócą uwagę. Madki z dziećmi powinny mieć absolutny zakaz wchodzenia do takich sklepów, w jakim ja pracuję. Jak chcą, to niech sobie idą na dział dziecięcy przez inne drzwi, bo zazwyczaj jest oddzielne wejście w przypadku mojego sklepu. Jednak zabieranie bachora na zakupy, bo mamusia się chce wystroić, to po prostu porażka.

Zacznę od tego, że te dzieci to... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
4 dni temu
Córka z uporem maniaka wmawiała wszystkim wokół, włącznie ze mną, że nie nazywa się wcale Maja, tylko Agniesia. Myślałam, że to jakaś niegroźna dziecięca zajawka i zaraz jej przejdzie, ale mijały tygodnie, a ona dalej poprawiała na "Agniesiu", kiedy ktoś zwrócił się do niej "Maju".

Spytałam, skąd to wzięła i dlaczego tak o sobie mówi. Odparła na to: "To nie ja wymyśliłam, tylko ta pani, która mnie odwiedza w nocy. Ona powiedziała, że tak naprawdę jestem Agniesia".

Włosy stoją mi dęba od kilku dni i nie chcą opaść.
pozostało 1000 znaków
Opowiem wam o historii, jaka mi się przytrafiła. Zasiedziałam się u koleżanki i wracałam do domu w nocy samochodem. Gdzieś pośrodku niczego, samochód przestał jechać. Sceneria jak z horroru, las, ciemno i brak zasięgu telefonu. Myślałam, że tam umrę, włączyłam światła awaryjne i zastanawiałam się co dalej.

Po chwili zatrzymał się za mną inny samochód i wysiadło z niego czterech napakowanych facetów. To był ten moment, w którym zaczęłam się naprawdę bać. Zapytali się, czy mi pomóc. Bałam się powiedzieć, że nie, żeby ich nie denerwować. Wyglądali, jakby dopiero wyszli z więzienia. Zaczęli oglądać samochód, a ja chciałam uciekać, ale nie było dokąd. Zdiagnozowali usterkę, zabrakło mi paliwa.

Zaproponowali mi podwiezienie na stację paliw, żebym mogła sobie kupić paliwo, a później mnie odwiozą. Zawahałam się, ale mieli na mnie taki wpływ, że bez szemrania zgodziłam się z nimi jechać. Kiedy już ruszyli kierowca... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
4 dni temu
Mam 24 lata i jestem singielką. Ostatnio z koleżankami stwierdziłyśmy, że pójdziemy do klubu. Ubrałam niezbyt wyzywające ciuchy, lekki makijaż i poszliśmy w balet.
Wpadł mi jeden facet w oko, ja jemu chyba tez. Tańczyliśmy razem co piosenkę, piliśmy, rozmawialiśmy. Nadszedł czas, że chciałam już wracać do domu, więc on poprosił mnie o swój numer telefonu, bo chciał się ze mną umówić.

Wyciągnęłam szybko z torebki jakiś stary paragon i długopis, zapisałam mu numer i rozanielona wyszłam do domu. Minął tydzień od tej akcji, a on dalej nie zadzwonił, więc dopadła mnie załamka.

Robiłam porządek w torebce i znalazłam ten długopis, którym pisałam swój numer telefonu na paragonie. Długopis, który kupiłam swojej siostrze dla śmiechu - zrobiłam jej kawał i kupiłam taki, który ma znikający tusz.

Karma wróciła.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
0 dni temu
Kiedy byłam małą dziewczynką, moja mama spytała mnie kim chciałabym zostać w przyszłości. Bez zastanowienia... czytaj dalej
0 dni temu
Moja mama choruje na boleriozę, chorobę przenoszoną przez kleszcze, która niestety na początku była źle leczona.... czytaj dalej
0 dni temu
Krótko mówiąc, jestem czarną owcą w rodzinie. Mam dwadzieścia lat, mieszkam jeszcze z rodzicami, ale za niedługo... czytaj dalej
0 dni temu
Chcę się przyznać do tego, że od kiedy zacząłem czytać Wyznajemy, to trochę umysł zaczął mi... czytaj dalej
0 dni temu
Mam 14 lat i chodzę do 7 klasy szkoły podstawowej. To, co się dzieje w mojej szkole, to jeden wielki... czytaj dalej