Znam ją 9 miesięcy, a od 3 miesięcy za nią "szaleję"- tęsknię za nią, za wspólnymi rozmowami, wiadomościami do 2-3 w nocy, śni mi się prawie co dzień, martwię się o nią, wyczekuję wiadomości od niej. Czuję, że mógłbym spędzić z nią całe życie. Może już jestem zakochany? Wiem, że mnie lubi. Oboje czujemy się dobrze w swoim towarzystwie, zwierzamy się sobie, żartujemy itp. Co miesiąc dostaje wiersz ode mnie. Zależy mi na częstych kontaktach z nią, a przez problemy zdrowotne potrafi nie odzywać się kilka dni pod rząd i wtedy się martwię o nią. Może powinienem przestać oczekiwać od niej czegokolwiek i zobaczyć co los przyniesie. Proszę o jakieś dobre rady co mam robić, by nie pogłębić się w miłości bez wzajemności.