dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
79 dni temu
Jestem taksówkarzem, chcę opowiedzieć historię z pewnym klientem.

Rano, dopiero co zacząłem pracę, podchodzi klient. W średnim wieku, w garniturze. Wsiada, podaje nazwę ulicy i jedziemy. Standard. Gdy miał już wysiadać, powiedziałem cenę, ok. 40 zł, a wtedy on powiedział "Nie mam". Nawet nie spojrzał do portfela, tylko powiedział "Nie mam" i dodał "I co z tym zrobisz?". Więc zatrzasnąłem drzwi i odwiozłem go na miejsce, skąd go zabrałem.
Może zmarnowałem czas, ale satysfakcja pozostała.
pozostało 1000 znaków
Jestem 18-letnim uczniem technikum i kieruję to do nieletniej i pełnoletniej populacji tej ziemi. Ludzie, zrozumcie, że nie możecie śmiać się z kogoś, kto nie chce pić alkoholu, a woli np. zimne pepsi...

To, że odmawiam wódki, to nie dlatego, że Was nie szanuję, czy też jestem mięczakiem. Ja nie piję alkoholu i mam do tego prawo. Nie bronię Wam pić w moim towarzystwie piwa czy innych drinków, ale nie śmiejcie się ze mnie dlatego, że takie coś wybrałem...

Uszanujcie mój wybór. W kraju alkoholików i "ze mną się nie napijesz" bardzo ciężko jest mieć swoje zdanie.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
79 dni temu
Nasza babcia kupiła sobie na bazarze wstrętną, żółtą, cekiniastą suknię balową. Przyniosła ją nam zaprezentować i wszystkich zatkało. Mama zapytała, gdzie babcia planuje się tak wystroić, a babcia na to: "Do trumny. Macie mnie to w ubrać, jak się przekręcę, żeby wszystkie sąsiadki zazdrościły, że odeszłam z uśmiechem".

Nie ma sprawy.
pozostało 1000 znaków
79 dni temu
Od 5 lat jestem konsultantem sprzedaży w sklepie dla majsterkowiczów. Dzisiejszy dzień zapadnie mi w pamięci chyba na zawsze, bo pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, w której klient przyszedł do mnie z wibratorem w rękach i powiedział: "chcę taki sam kolor farby jak ten".
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
79 dni temu
Jestem nauczycielką angielskiego w pewnym prywatnym liceum. Nie jest to duża placówka, uczęszcza do niej może z 60 osób we wszystkich trzech klasach, więc swoich uczniów pamiętam bardzo dobrze.

Pięć lat temu dwoje uczniów w klasie maturalnej wybrało mój przedmiot, czyli angielski, jako rozszerzenie na maturze. Jednym z tych uczniów był bardzo inteligentny chłopak, który z marszu zdałby egzamin rozszerzony. Dziewczyna, która również wybrała angielski, miała jednak problemy. Oboje więc poprosili o dodatkowe zajęcia, żeby przygotować się do egzaminu jak najlepiej. Jako że niestety miałam zawalony plan i nie mogłam poświęcić im wystarczającej uwagi, zaproponowałam im, aby spotykali się na wspólne uczenie. Oboje trochę pomarudzili, ale się zgodzili. Dzięki temu oboje zdali egzamin z bardzo wysokim wynikiem. Po maturze podziękowali mi i tak naprawdę tyle ich widziałam.




W maju jednak do szkoły przyjechał młody mężczyzna. Elegancki,... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
81 dni temu
Moja mama ma sporo młodszą siostrę - nazwijmy ją Basia. Jest między nimi jakieś 13/14 lat różnicy. Z kolei między mną a Basią tylko 8 lat. Długo mieszkałyśmy razem. Nic więc dziwnego, że traktowałam ją jak starszą siostrę, była dla mnie wzorem do naśladowania. Nic też dziwnego, że bardzo fascynowało mnie jej życie towarzyskie.

Była to era telefonów stacjonarnych. Basia starała się zachować chociaż minimum prywatności (co przy mnie było bardzo trudne), więc miała w swoim pokoju taki właśnie telefon. Drugi, ogólnodostępny był na przedpokoju. Dwa aparaty jeden numer telefonu.

Historia właściwa:
Basia rozmawia z koleżanką przez aparat w swoim pokoju. Ja podnoszę słuchawkę na przedpokoju i podsłuchuję cichutko jak myszka, żeby nie wyszło na jaw.

Punkt kulminacyjny:

Koleżanka kicha.
Ja mówię "na zdrowie".

Tak oto wyszło na jaw moje podsłuchiwanie.

Grunt to bycie kulturalnym w każdej sytuacji :D
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
93 dni temu
Chodzę do 1 klasy liceum. Moja klasa to typowe " śmieszki", a gdzie najlepiej się śmieszkuje? Oczywiście na religii. Nasz ksiądz jest mega spoko, sam zalicza się do typu śmieszka. Żartuje sobie z nami i ciska sucharki.
Ot, taka miła lekcja. Wyobraźcie sobie taką sytuację - ksiądz zabiera telefon koledze i kładzie go na biurku, drugi dzień pod rząd. Normalny uczeń by się wkurzył, ale gdzie tam, nie nasze asy. Jeden SMS do kolegi i na skonfiskowany telefon ktoś dzwoni.



Ksiądz stał przy tablicy i podchodzi mówiąc ze śmiechem:
- He, he, może twoja dziewczyna?
Wyobraźcie sobie minę księdza, gdy patrzy na telefon i wyświetla się "Jezus Chrystus". Wydaje mi się, że nasza mina była lepsza, gdy ksiądz niewiele myśląc odebrał telefon mówiąc z powagą:
- Słucham, szefu?

Teraz już każdy w szkole wie jakiego mamy pobożnego kolegę, że aż sam Jezus do niego dzwoni!
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni

reklamy ukryte