dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Moi znajomi wrzucają na Facebooka zdjęcia z różnych przeżyć - jeden skakał na spadochronie, drugi na bungee, trzeci właśnie zwiedza świat. Postanowiłem, że też coś wrzucę, jakoś miałem ochotę się podzielić czymś ekscytującym ze swojego życia.

Długo myślałem nad tym, co to mogłoby być. Niestety, okazało się, że najbardziej niesamowitą rzeczą, jaką zrobiłem, jest zjedzenie mlecznych bułeczek śniadaniowych na kolację. Całej paczki naraz.
pozostało 1000 znaków
Moja córka chciała psa. Wiem, zaraz powiecie, że "zachcianka dziecka", ale to nie do końca tak, bo ja i mąż też myśleliśmy o psiaku już od dawna. Wybraliśmy wspólnie rasę, padło na maltańczyka - mały, poręczny, lubi dzieci. Znaleźliśmy hodowlę, piesek był wybrany i gotowy do odebrania w przeciągu dwóch tygodni. W ciągu tego czasu szkoła córki organizowała zimową zbiórkę na schronisko, więc młoda załapała się na wycieczkę w celu przekazania darów, karmy i tak dalej.

I wróciła ze schroniska z nietęgą miną. Zobaczyła te wszystkie biedy w klatkach, rozpłakała się i powiedziała, że ona wcale nie chce kupować rasowego pieska, bo tam siedzi dużo takich, których nikt nie zechce i ona przez to będzie miała wyrzuty sumienia, nie zaśnie spokojnie wiedząc, że są tam psy, których nikt nie kocha.

Następnego dnia byliśmy już po pieska. Grubiutka suka nieokreślonej rasy, bardzo wesoła, z jednym uchem oklapniętym, a drugim stojącym. Ma na... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Chcieliśmy z bratem wystraszyć naszą babcię, ot, tak, dla żartu. Brat się schował za drzwiami, a ja za kanapą - kiedy babcia weszła do pokoju, brat wyskoczył z krzykiem zza drzwi, a szok babci doprawiłem ja - bo wyskoczyłem z takim samym wrzaskiem zza kanapy.

Bawiło nas to, ale tylko w teorii. W praktyce babcia jest trzeci dzień na intensywnej terapii po rozległym zawale. Trochę nie wiemy, co myśleć i co robić.
pozostało 1000 znaków
260 dni temu
Jako dziecko uwielbiałam Gwiazdkę. Nie mogłam się doczekać tego momentu, aż tata z czapką Mikołaja wywoła moje imię, żeby otworzyć pudełko pełne niespodzianek.

Niestety, z biegiem czasu dostawałam coraz mniej prezentów i odkryłam, że Święty Mikołaj to cała moja rodzina. Ku zdziwieniu rodziców byłam pełna wdzięczności i miłości do nich. Zrozumiałam, że mimo kiepskiej sytuacji rodziców (oni od zawsze mówili mi, że kiepsko się mają nasze finanse) zawsze chcieli sprawić mi przyjemność. Od tamtej pory co rok coś im dawałam. Cokolwiek, co by sprawiło im przyjemność.

Dzisiaj nadal jestem rodzinną osobą. Wyprowadziłam się, mam wspaniałego mężczyznę, który mnie wspiera. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że mam poważne problemy ze zdrowiem. Musiałam zrezygnować z pracy i utrzymuję się z pensji chłopaka.

Za każdym razem, kiedy widzę reklamy z motywem prezentów, ściska mnie w brzuchu. Ledwo starcza nam na życie, a ja... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
260 dni temu
Chłopak obraził się na mnie, bo jestem "mało kobieca" i on sam nie wie, czy związek ze mną to dobra decyzja. Na czym polega moja "mała kobiecość"? Bo dziewczyny jego kolegów chodzą na paznokcie i rzęsy, "ciągle siedzą u tej kosmetyczki", a ja nic wokół siebie nie robię. Na hasło, czy rzeczywiście tego wymagam, obejrzał mnie i powiedział: "Nie wiem, ale głupio mi, że one o siebie dbają, a ty tylko się myjesz i tyle".

Może faktycznie ten związek to zła decyzja. Ale moja.
pozostało 1000 znaków
260 dni temu
W zeszłym roku zaprosiliśmy z żoną na Wigilię bezdomnego, który od lat koczuje pod naszym osiedlem. Było ekstra, Mirek okazał się sympatyczny i zabawiał rodzinę jak nikt dotąd.

W tym roku wpadnie znowu - tym razem jednak z żoną i synkiem, który jest już w drodze. Poprzedniej Wigilii Mirek zamarzył sobie taki sam dom, taką samą rodzinę, a przede wszystkim zaczął od pracy, która jest niezbędna, żeby wyjść z kryzysu. Domu jeszcze nie mają, na razie wynajmują coś kątem u ludzi, ale na Wigilii są mile widziani. Kto wie, czym tym razem się zainspirują - i czym zainspirują nas :)
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Wiem, że to niepopularna opinia, ale ja naprawdę nie chcę iść do pracy. Wolę żyć z 500+ i zasiłków rodzinnych, bo naprawdę obiektywnie uważam, że przy piątce dzieci to JEST praca i to nawet więcej, niż na etat - bo nie jest tak, że o 18:00 zamykam dzieci w klatkach i jestem wolna do następnego ranka. O, nie.

Gdyby nie programy pomocy, to z czego byśmy żyli przy takiej ilości dzieci? Nie, to nie wpadki, my CHCEMY mieć dzieci, a ja NIE CHCĘ pracować. Uszanujcie, że są ludzie, dla których to wybór, a nie "zapomoga z konieczności". Nie jesteśmy patologią, po prostu taki model rodziny nam odpowiada. To tyle :)
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni

reklamy ukryte