dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Tak, to do ciebie. Doskonale wiesz, że o tobie mówię, a jeśli jeszcze nie, to zaraz na pewno się zorientujesz. Pamiętasz, jak gadałeś, że jestem twoją idealną dziewczyną, że nawet nie chce ci się szukać innej, bo we mnie "tyle wpakowałeś"? Wtedy poczułam, że coś z tobą nie tak i do dziś żałuję, że wtedy nie odeszłam. Że poświęciłam ci 4 lata mojego życia, najlepsze lata, których już mi nikt nie zwróci.

I godności też mi nikt nie zwróci.

Pamiętasz, jak powiedziałam ci, że będziemy mieli dziecko? Jak poszedłeś się upić z kolegami ze szczęścia i jak wieczorem, po powrocie, przytrzymywałeś mi chustkę na czole, żeby zatamować krwawienie od twojego ciosu? Tak, wiem, "byłeś pijany", "nie pamiętasz", ale ja pamiętam. I pamiętam też zaciskanie zębów podczas łyżeczkowania po poronieniu. Zaciskałam je, żeby nie krzyczeć, jak bardzo cię nienawidzę.

Przepraszałeś, tyle razy. I ja, kretynka, tyle razy ci wierzyłam, że to... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
Po spotkaniu z moją najlepszą przyjaciółką od piaskownicy, pochyliłem się, by tradycyjnie pocałować ją na pożegnanie w policzek. Wtedy ona przechyliła głowę tak, że nasze usta zetknęły się.

Pocałowała mnie. Długo i czule. Bez żadnego powodu. Zrobiła coś, na co czekałem 20 lat. Trzymajcie za mnie kciuki!
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1168 dni temu
Koło mojego osiedla znajduje się park. Kiedy nim nie idę, zawsze mijam siedzącego na ławce pana Mariana. Staruszek to poniekąd symbol naszego osiedla - ludzie żartują, że stał się naszym cichym ochroniarzem, chociaż wszyscy wiedzą, że jest niewidomy.

Pan Marian zawsze ma ze sobą czarne okulary i drewnianą laskę. Gdy go mijam, mówię mu głośno dzień dobry, a on rozpoznaje mój głos i zwraca się do mnie po imieniu. Czasem przysiadam się do niego i chwilę rozmawiamy. Opowiada mi o swoim życiu, śmierci żony, potrzebie wyciszenia. Nie wszyscy są jednak dla niego tacy łaskawi.

Ludzie śmieją się z pana Mariana, twierdzą, że to dziwak. Ponoć jacyś smarkacze zaatakowali go kiedyś dla żartów i ukradli mu trochę gotówki. Biedny pan Marian nie mógł się obronić. Mimo to nadal przychodzi do parku i siedzi na tej samej ławce.

Ostatnio szedłem przez park wpatrzony w telefon, bo łapałem Pokemony. Mijałem pana Mariana, który jak zawsze siedział... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1168 dni temu
Chodzę do 2 klasy liceum. Właśnie zaczęłam nowy rok, do klasy doszło kilka osób z innych szkół, jestem nerwową osobą i naprawdę stresowałam się przed rozpoczęciem roku, bo jestem nieśmiała i zawsze mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą. Teraz tak było, i to nie było wrażenie.

Wystroiłam się jak Bijons i wkroczyłam w 10-cio centymetrowych szpilkach na salony. Spóźniłam się, jak zwykle, więc starałam się nadgonić resztę, żeby wejść na apel ze wszystkimi. Niestety, weszłam sama. I to z impetem. Potknęłam się o cholerny dywan, który rozłożyli pod salą gimnastyczną i wjechałam w tłum uczniów z głośnym ŁUUUUP o podłogę.

Wszystkie klasy, wszyscy nauczyciele, dyrektorka. Wszyscy widzieli moje majty pod naciągniętymi na siłę rajstopami, kiedy sztywna spódnica powędrowała do góry. Leżałam na glebie jak dżdżownica i modliłam się, żeby spadł meteoryt i ludzie zwrócili uwagę na coś innego, niż ja.

To będzie udany rok szkolny.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1168 dni temu
Wiecie, co robi mój facet, kiedy jestem zła albo obrażona? Podchodzi do mnie, ściąga gacie i zaczyna wymachiwać mi przed nosem swoim klejnotem z tekstem: "WENTYLATOREK! FRRR, FRRR, FRRR" - i tak macha, aż się zaśmieję.

Jestem z nim 5 lat i dalej, niezależnie od tego, jak bardzo jestem zła, za każdym razem zaczynam się śmiać.

Pytanie, czy to z nim coś nie tak, czy ze mną.
pozostało 1000 znaków
1169 dni temu
Może wyda wam się to śmieszne, ale... nie, NA PEWNO wyda wam się to śmieszne. Ludzie mają dziwne lęki, boją się pająków, wysokości, niektórzy dziwniejsze, np. kur, kaczek, czegokolwiek.

Mnie Bozia obdarowała jeszcze fajniejszym lękiem.

Sram w gacie na widok pomidora. Przysięgam.

Boję się ich tak bardzo, że samo słowo "pomidor" sprawia, że pocą mi się ręce. O ile z arachnofobią albo lękiem wysokości da się żyć, bo nie spotyka się to z uśmieszkami pogardy i wszyscy rozumieją, tak "pomidorofobia" to koszmar. Nie słyszałem, żeby ktoś dostawał ataku paniki w spożywczaku. Kiedy mijam dział warzywny, zawsze ustawiam się tak, żeby nawet kątem oka nie dostrzec tych czerwonawych skur*ysynów. Nie przepadam też za widokiem marchwi i porów, ale to raczej lekka schiza. Pomidor wzbudza we mnie pierwotne instynkty.

Wyobraź sobie, idziesz sobie na kebsa, wszystko zajebiście, znajomi pytają, jaki ci zamówić, a ty mówisz, starając się zachować... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1169 dni temu
Byłem na weselu moich znajomych i nadeszła pora zabaw weselnych, świeżo po północy. Wszyscy byli już dobrze nagrzani, ja sam czułem się mocno wstawiony. Jedna z zabaw polegała na tym, że wodzirej mówi, co trzeba mu przynieść, a uczestnicy biegają po sali jak opętani i tego szukają. Wiecie, np. "pomadka", "damska skarpetka" i takie inne.

Padło hasło: "Przynieście kawałek papieru toaletowego!" i wszyscy pobiegli w stronę łazienek, a jeden kolega krzyknął: "Ja już mam!" - i wtedy poczułem szarpnięcie.

Wyrwał mi go ze spodni.

Od wielu minut miałem OGON, który na dodatek był... "z brązową łatką". Nikt mi wcześniej nie powiedział, bo ja nie uczestniczyłem w tej zabawie i po wyjściu z ubikacji stałem tyłem do ściany, dopiero przy poszukiwaniu papieru toaletowego się obróciłem.

Wszyscy patrzyli na mnie jak na trędowatego, a kolega zaniósł wodzirejowi mój ogonek z brązową łatką.

Nie wygrał tej zabawy, a ja przegrałem życie.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni

reklamy ukryte