dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
1120 dni temu
Postanowiłam zrobić zakupy w supermarkecie, więc zabrałam dziecko i podeszłam do wózków sklepowych. Obok nich stała kobieta w wieku około 60 lat. Była zagubiona, ewidentnie coś się stało.

Zapytałam czy mogę jej w czymś pomóc. Ona wskazała mi rękoma, że nie słyszy. Wtedy ja wskazałam na wózek, a ona pokiwała głową na znak, że o to chodzi. Miałam w ręce mój ulubiony żeton do wózków w kształcie 1 euro. Odblokowałam wózek i przyprowadziłam go tej kobiecie. Chciała mi za to wręczyć pieniądze - nie przyjęłam.

Wymieniłyśmy się uśmiechami, a potem widziałam ją z daleka między półkami marketowymi. W ten oto sposób sprawiłam, że mam znacznie lepszy dzień. Mam nadzieje, że synek zapamięta tą naukę do końca życia. Pomagajmy sobie nawzajem.
pozostało 1000 znaków
1121 dni temu
Moja dziewczyna wydarła się na mnie przez sen, że jestem debilem, chamem i mnie nienawidzi. Wiedziałem, że jej się coś śni, więc to zignorowałem, pogłaskałem po głowie i poszedłem dalej spać.

Rano nadal była obrażona i mnie ofurczała, kiedy tylko się odezwałem. Okazało się, że jej się śniło, że zamordowałem z satysfakcją naszego kota.

Nie mamy kota. Nie docierało to jednak do niej. Powiedziała, że nie mamy, ale gdybyśmy mieli, to pewnie byłbym do tego skłonny, bo skoro jej się śniło, to znaczy, że jej podświadomość przeanalizowała moje cechy charakteru i wyszło na to, że jestem psycholem - sadystą.

Myślicie, że chce w ten sposób zmusić mnie, żebym kupił jej kota i udowodnił, że go jednak nie uduszę w dzikim szale?
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1121 dni temu
Umówiłam się na randkę z internetu. Tak coś czułam, że to kiepski pomysł, ale uznałam, że dawno na takiej nie byłam - chyba od 10 lat, więc co mi szkodzi. Gość podał mi swojego Facebooka, miał mało zdjęć, ale było go mniej-więcej widać i z gęby oraz z gadki wydawał się całkiem zacny.

Do czasu.

Umówiliśmy się pod ratuszem w centrum miasta. Byłam w szpilkach i sukience, a on przyszedł wystrojony tak, że wyglądał, jakby te ubrania znalazł przed chwilą w kontenerze za rogiem. Dosłownie obdartus - brudne buty, podarte spodnie, koszula bez guzika. Zdjęcia na Facebooku miał prawdziwe, ale najwyraźniej sprzed 10 lat. Na żadnym się nie uśmiechał - szybko zrozumiałam, dlaczego. Miał syndrom bramkarza hokejowego - po dwóch górnych jedynkach zostało tylko smutne wspomnienie.

Ogarnęło mnie przerażenie, ale że jestem durną konformistką, to nie uciekłam z krzykiem. Myślałam, że gdzieś chociaż usiądziemy, tymczasem amant zabrał mnie... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1121 dni temu
Wczoraj po pracy zostałam zaproszona na kolację. Zdziwiło mnie to, ale uznałam, że co mi tam, pójdę.

Adam przyszedł i zaczął się dziwnie zachowywać - spocił się, denerwował, ogólnie widać było, że ma z czymś problem.

Wyciągnął pierścionek na środku restauracji i powiedział, że mnie kocha i chce ze mną spędzić resztę życia. Ludzie zaczęli nam bić brawo, a ja spaliłam buraka i zwiałam do domu.

Do mojego męża, z którym jestem od 8 lat. Adam to nasz stażysta, który przyszedł do pracy tydzień temu. Chyba boję się iść tam znowu po weekendzie.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Moje życie było pasmem nieustannych sukcesów. Studia ukończone z wyróżnieniem, świetna praca, chłopak marzeń, z którym wszystko wydawało się lepsze... Rak zaatakował tak nagle, niespodziewanie. Ot, wyczułam guzek na piersi. Ironia losu? Młoda, dwudziestosiedmioletnia dziewczyna, gotowa podbijać świat. Nagle wszystko się zawaliło.

Marcin był dla mnie wszystkim. Był moim pierwszym. Poznaliśmy się na studiach, nie od razu poczuliśmy do siebie miłość. Przyjaźniliśmy się, poznawaliśmy się. Wszystko małymi kroczkami zmierzało do cudownego finału. Nie mogło być inaczej.

Na początku roku Marcin mi się oświadczył. Ślub miał się odbyć w sierpniu, ale z powodu natłoku obowiązków zawodowych, przełożyliśmy go na końcówkę roku. Tak naprawdę Marcin nie wiedział, że powodem była nie moja praca, a choroba.

Myślałam, że uda mi się pokonać raka tak, by o niczym się nie dowiedział. Nie potrafiłam mu tego powiedzieć i burzyć jego... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1121 dni temu
Nasza córka złożyła nam dzisiaj niezapowiedzianą wizytę. Przyprowadziła swojego męża i trójkę naszych ukochanych wnucząt.

Żona ugotowała pyszny obiad i wszyscy spędzaliśmy miło czas w ogródku. Córka postanowiła zrobić doktorat, jej firma doskonale prosperuje, a razem z mężem myślą o kolejnym dziecku.

Spojrzeliśmy z żoną na siebie i uśmiechnęliśmy się. I pomyśleć, że córka przyszła na świat, gdy oboje mieliśmy po 16 lat, zostaliśmy wyklęci przez swoje rodziny, a rodzice mojej żony całkowicie zerwali z nią kontakt, bo stwierdzili, że ich córka nie podoła macierzyństwu i zniszczy sobie życie.

Pytam się teraz: kto się śmieje ostatni?
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Poznałam Krystiana dwa lata temu i szybko zostaliśmy parą. Jest między nami bardzo dobrze, ale zawsze mnie trapił jego tatuaż - na przedramieniu miał wytatuowanego ptaszka i trzy litery - N Z R. Pytałam go wiele razy, co to za dziara i co oznacza, ale nigdy nie chciał mi powiedzieć.

Słusznie, niesłusznie, ale zawsze miałam jakieś podejrzenia, że może chodzić o byłą dziewczynę? O coś niezgodnego z prawem? Sami rozumiecie, niby nic złego się nie dzieje, no ale jednak tajemnica przez tyle czasu... bardzo dziwne.

Ostatnio przycisnęłam go, żeby w końcu mi powiedział - byłam już zdesperowana, bo uznałam, że w długim związku nie ma miejsca na takie sekrety i że tak naprawdę wcale go nie znam.

Krystian ze łzami w oczach zgodził się powiedzieć, o co chodzi.

Okazało się, że miał kiedyś brata. Młodszego o kilka lat, nazywał się Jacek. Przysięgam, że o tym nie wiedziałam - praktycznie nie znam jego rodziny, bo Krystian nie żyje z... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni

reklamy ukryte