dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
W wieku 32 lat zachorowałam na ospę wietrzną. Chorobę przechodziłam strasznie, miałam pełno krost oraz pęcherzy, które smarowałam filetem gencjany (kto stosował ten wie, jak okropnie to wygląda).

Moje dzieci - 4,5-letnia córka i półtoraroczny synek uważnie obserwowały to, co się ze mną działo, i na początku nawet nie miały ochoty bawić się ze mną, ani siadać mi na kolana. Kiedy wieczorem położyłam je spać, córka zapytała, czy może przytulić się do mnie. Przytuliłam ją mocno i ucałowałam na dobranoc.

Po chwili śmiertelnie poważnym głosem powiedziała coś, co na początku mnie zmroziło. Ale tylko na początku, bo gdy dokończyła, zrozumiałam:

- Wiesz, mamuś, muszę Ci coś powiedzieć. Od kiedy zachorowałaś na tę chorobę, to wyglądasz jak prawdziwy potwór. Ale nie martw się, ja i tak kocham Cię najbardziej na świecie.

Zachciało mi się śmiać, jednak zachowałam powagę. Przytuliłam córeczkę i powiedziałam, że ja... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1041 dni temu
Przez 12 lat mieszkałem z babcią. Mieliśmy wspólny pokój, w którym spędzaliśmy każdy dzień. Był to najwspanialszy okres mojego życia. Od babci nauczyłem się wiele, pomagaliśmy sobie nawzajem.

W 2012 roku moją babcię dopadła choroba - nowotwór. Nie zdawałem sobie z tego zupełnie sprawy. W czerwcu trafiła do szpitala, dostała chemię, ale terapia okazała się nieskuteczna. Było już za późno.

Szpital wydał skierowanie do hospicjum, lecz babcia odmówiła i wróciła do domu. Do końca swojego życia była w pełni świadoma. Przez ponad dwa miesiące w domu wymagała opieki, nie potrafiła się poruszać po mieszkaniu, sama chodziła jedynie do łazienki. Ja, moja mama i siostra babci opiekowaliśmy się nią przez cały czas.

W nocy z 21 na 22 września 2012 babcia już czuła, że odchodzi. Ja z mamą zbagatelizowaliśmy to. Babcia zadzwoniła po zaprzyjaźnioną sąsiadkę i postanowiliśmy wezwać karetkę. Zabrano babcię na wózku inwalidzkim do... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1041 dni temu
Mój chłopak i ja co roku obchodzimy takie małe, prywatne Halloween. Przebieramy się w dziwaczne stroje i spędzamy tak razem wieczór. Brzmi dziwnie, ale nie wiecie, ile mamy później radochy, zrywając je z siebie nawzajem.

Maciek wchodzi dziś rano do sypialni z wielkim pudełkiem z kokardką. "Już wiem, za kogo się przebierzesz w tym roku! Będziesz moją Sashą Grey."

Ucieszyłam się, bo lubię obcisłe, lateksowe rzeczy i gorsety. Niestety pudełko było puste.

"Ale kochanie, przecież w środku nic nie ma."

"Właśnie w tym rzecz."

Aha. Teraz rozumiem.
pozostało 1000 znaków
Nie jestem kleptomanką. Kleptomania to chyba choroba, w sensie rozumiem to tak, że ktoś nie może się powstrzymać i kradnie jakieś przypadkowe przedmioty, a potem tego żałuje. Ja nie żałuję. Mnie to bawi.

Zaczęłam chodzić na takie wypady z koleżankami, kiedy miałyśmy po 13-14 lat, głównie do galerii. Uważam, że okradając olbrzymie koncerny nic złego nie robię bo przecież oni mają hajsu jak lodu, a pracownicy nie dostają za to kary, że jest manko w sklepie. To nie spożywczak osiedlowy. Często chodzę np. do sieciówek z ubraniami i kradnę co popadnie. Najlepiej idzie z biżuterią, bo naszyjnik nieraz kosztuje tyle, co np. sweter czy spodnie, a jest mały i można go sprytnie wrzucić do stanika pod bluzkę - nikt mnie nigdy w życiu nie przyłapał. Mój rekord to ok. 1500zł wyniesione na sobie. Koleżanka wyniosła wtedy tyle samo. Połowę ciuchów sprzedałyśmy w internecie, a drugą połowę nosimy. Nie jestem biedna. Jestem pazerna, a pieniędzy... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Wraz z przyjaciółką miałyśmy wspólną, jak wtedy myślałyśmy, bardzo dobrą koleżankę. W pewnym momencie dowiedziałyśmy się, że rozpuszcza bardzo nieciekawe plotki na nasz temat. Nie zrobiłyśmy z tego wielkiej afery, w zamian za to srogo się na niej odegrałyśmy.

Owa koleżanka codziennie przychodziła do mnie do domu na zwykłe koleżeńskie spotkanie, przy papierosie i kawie. No właśnie - kawie.

Z przyjaciółką wpadłyśmy na pomysł, żeby nasrać jej do kawy i tak też zrobiłyśmy. Nie licząc naszych rozcieńczonych odchodów, do pysznej, świeżo zaparzonej kawki trafiły jeszcze: mocz, ślina i dobrze wymoczony, zużyty tampon.

Koleżanka przyszła, jak zwykle kazała ustąpić sobie miejsca, po czym rozsiadła się w wypierdzianym fotelu, niczym Królowa angielska. Położyła swoje śmierdzące giry na dębowym stole, odpaliła papierosa, trochę z nami pogadała, następnie kazała przynieść sobie kawę i niemal w przeciągu kilku sekund... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
1041 dni temu
Kupiliśmy mojej mamie, emerytce, komputer z internetem i zainstalowaliśmy m.in. program do odtwarzania różnych starych seriali. Mama zawsze je lubiła i fajnie, jakby miała taki zabijacz czasu w postaci nieemitowanych już seriali - szczególnie lubiła te komediowe.

Wszystko było fajnie, do momentu, w którym nie okazało się, że mamusia pobrała 100 odcinków Świata Według Kiepskich i oglądała je razem ze swoim wnuczkiem, czyli moim pięcioletnim synkiem Antkiem.

Wkręciła Antkowi dla rozrywki, że to serial o niej i że...to ona grała Babkę Kiepską. Młody łyknął to jak pelikan i zadowolony opowiadał w przedszkolu, że jego babcia grała w takim super śmiesznym serialu. Na moje nieszczęście, jedna z nauczycielek uświadomiła go, że to niemożliwe, bo aktorka grająca Babkę od dawna nie żyje.

Antek podobno skomentował to jednym zdaniem: "Czego kłamiesz, ty kanalio!".

Wylądowałam "na dywaniku", a najlepsze jest to, że moją matkę nadal to śmieszy.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
1041 dni temu
Dziś opowiem wam krótką historię z morałem.

Rok temu ja i spore grono znajomych byliśmy na domówce u ziomka z okazji jego urodzin. Na imprezie było nie tylko mnóstwo kolegów i koleżanek, ale również osoby, których nigdy na oczy nie widziałem. Jedną z takich osób była właśnie Ania - bohaterka mojej historii. Ania była łatwa i przed całym zajściem lizała się z co najmniej trzema gośćmi, ale dobra, do sedna.

Ostatnim wybrankiem tajemniczej Ani okazał się mój kumpel - Marek. Poszli razem do piwnicy i w egipskich ciemnościach zaczęli działać, a w zasadzie, to ona zaczęła działać, przy całkowitej bierności ze strony Marka.

W międzyczasie, nie wiedząc o akcji rozgrywającej się w piwnicy, postanowiliśmy zrobić Markowi psikusa. Mocno pijani i w radosnych nastrojach wzięliśmy klej oraz wszystkie poduszki z mieszkania i udaliśmy się do piwnicy. W sumie nie pamiętam, jaki był plan i co chcieliśmy zrobić z zabranymi akcesoriami, ale nasze... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni

reklamy ukryte