dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wiele osób wypowiada się tutaj na różne tematy związkowe, to i ja powiem co sądzę. Uważam, że nie warto interesować się facetem, który ma 30 lat i mieszka z rodzicami. Nie musi mieć od razu swojego mieszkania, bo wiadomo, kredyt i te sprawy, ale jednak uważam, że 30 lat to wystarczający wiek, żeby sobie coś choćby wynająć.

Rozumiem argument, że z rodzicami się bardziej "opłaca", np. jeśli mają duży dom i szkoda komuś kasy na wynajem, ale nie akceptuję tego totalnie. Jeżeli kobieta mieszka w tym wieku z rodzicami, to co innego, kobieta może i dłużej, za to facet? Makabra, uciekać. Dziewczyny wracają do rodziców z różnych powodów, np. po rozstaniu, a facet mieszkający z mamusią to coś, co działa na mnie jak najlepszy środek antykoncepcyjny, bo powoduje wstrzemięźliwość na amen.

Takie tam moje przemyślenia.
pozostało 1000 znaków
wczoraj
Nie słuchajcie sceptyków, kiedy mówią, że się NIE DA. Jeśli się chce, to się wszystko da.

Np. mieć dziecko poczęte naturalną drogą, mimo że oboje z mężem od czterech lat odbijaliśmy się od ścian słysząc, że się NIE DA.

Jakoś się dało :)
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Nigdy nie chciałam się wiązać tak na serio, uważałam, że bycie singielką jest o wiele ciekawsze. Nikt mnie nie pilnuje i niczego nie zakazuje.
Z przyjaciółkami lubiłyśmy się zabawiać, wyrywać mężczyzn, a raczej ich portfele, po czym rzucić szybkim tekstem: "to nie nasza bajka”.

Tak też nasunął się na mojej drodze, nazwijmy go, Piotrek.
Piotrek jak i wielu jego poprzedników stał się naszą ofiarą i przenośnym bankomatem, nie podobał mi się wizualnie, a jego charakter strasznie mnie odpychał.
Zbyt długo jednak uganiał się za mną, było to słodkie, a zarazem upierdliwe, mówiłam mu często, że ma spadać, nie wziął sobie tego do serca, dalej podkreślając swoją miłość do mnie.
Pewnego razu po lekkim upiciu się, powiedziałam, że go kocham...
Na początku wstręt i obrzydzenie nie dawało mi zasnąć, a myśl o tym, że jestem jego dziewczyną, przyprawiał o mdłości. Jednak z biegiem czasu dostrzegłam, iż te jego zapadnięte oczy... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
Nie rozumiem tego kultu pracy, który się tutaj tak często przewija. Wszyscy rzucają się do kobiet, które postanawiają zostać kurami domowymi, które chcą rodzić dzieci i NIC WIĘCEJ nie robić w życiu, bo właśnie TO im odpowiada. Naprawdę, tak ciężko się to czyta, że szkoda słów. Dlaczego ludzie tak bardzo chcą ustawiać życie innym?

Dlaczego tak bardzo się czepiacie, że ktoś korzysta z pomocy państwa? A po co ona jest? Zazdrościcie ze swoich beznadziejnych prac? Ja chcę tak właśnie żyć - wychowywać gromadkę dzieci (na razie mamy dwoje), dbać o dom, o męża, żeby miał zawsze ciepły obiad i jedzenie do pracy, żyć z tego, co przyniesie zadowolony mąż, któremu chce się pracować i żyć, bo ma do czego wracać. A jeśli oprócz tego pomaga mi państwo, to CO w tym złego?

Dajcie żyć innym tak, jak oni chcą, a nie tak, jak wam się wydaje, że jest dobrze.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Wiem, że molestowanie w pracy to temat, który poruszają ostatnio wszystkie media, wszędzie trąbią o akcjach typu #metoo i tak dalej i że to naprawdę coś złego, kiedy ktoś nadużywa swojej pozycji. W mojej firmie też tak jest, szef sobie pozwala na o wiele za dużo. Nie wspomnę nawet o obleśnych komentarzach i uwagach, które robi do dziewczyn, bo to w zasadzie codzienność, niezależnie, czy pracownica jest singielką, czy mężatką.

Potrafi posunąć się dalej, np. klepnąć w tyłek, złapać niby niechcący za biodro, ogólnie dotknąć, ale nie pozwala sobie oczywiście na chamskie molestowanie. Moja znajoma, która jest ze mną w dziale, staje okoniem i zawsze mu zwraca uwagę, nie pozwala sobie, straszy, że go gdzieś tam zgłosi. A ja? Ja siedzę cicho. Wolę 1000zł więcej, niż jakąś wyświechtaną "babską solidarność", po co mi to?

Ja, przez to, że cieszyłam się na jego zaloty (oczywiście udawałam), dostałam awans i jestem bogatsza o 1000zł... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
Marzeniem mojej siostry zawsze było zobaczyć na żywo słonia, z bliska, móc go dotknąć. Niestety, rak zabrał ją, zanim zdążyła choćby śladowo zaplanować taką podróż.

W tym roku jadę do Tajlandii, chociaż mnie nie interesują słonie. Jadę tam, żeby zawieźć moją siostrę - będzie w moim sercu, kiedy dotknę trąby słonia w rezerwacie, do którego się wybieram.

Mam nadzieję, że jakoś to poczuje. Jakoś.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Założyłem się z babcią o to, kto pierwszy zrobi prawo jazdy - ja, czy ona, która ma 72 lata i większą motywację niż ja, gówniarz.

Babci się zmarło.

I to chyba jedyna opcja, w której "wygrywam" ten konkurs, bo znowu uwaliłem egzamin. Siódmy.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
dziś
Babciu, pamiętasz te "niepewne" grzybki, które zrobiłaś jakiś czas temu w occie i żartowałaś sobie, że byłaby... czytaj dalej
dziś
Moja teściowa lubi się wtrącać w nieswoje sprawy, jeść nieswoje jedzenie i zaglądać do nieswoich zakupów. Ot,... czytaj dalej

reklamy ukryte