dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wyznania smutne
352 dni temu
Byłem ostatnio na imprezie firmowej. Pracuję w korporacji, jest u nas dużo bogatych ludzi i są to raczej bufony. Nie przepadam za nimi, ale sami rozumiecie, wypadało mi się pojawić, skoro niedawno zostałem dyrektorem handlowym. Siedziałem w gronie kilku znajomych, w tym podwładnych, którzy po kilku kieliszkach szampana zaczęli dyskusję na różne tematy. Jedna ze współpracownic wyjątkowo idiotycznie komentowała rzeczywistość.

Wynajdywała takie absurdy, że aż mnie trzęsło. Powiedziała, że według niej dzieci z patologicznych rodzin nie mają za bardzo szansy wyjścia na prostą, że może czasem się zdarzy, że "taki coś osiągnie", ale ona jest za tym, żeby zrobić specjalne szkoły. Specjalne, w których zbierze się całą "patologię", da okrojony materiał i odizoluje od "normalnych" dzieci, żeby nie wywierały na nich złego wpływu.

Pieprzyła te bzdury bawiąc się włosami, a ja z każdą chwilą coraz bardziej się irytowałem. Znam tą damę.... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
352 dni temu
- Czy myślisz, że zaszły w Tobie jakieś zmiany w ciągu ostatniego roku? Jakie?

- Zrodziło się we mnie więcej obojętności. Odwróciło się kilku ludzi. Kilka razy upadłam i nie potrafiłam się podnieść. Więcej niż kilka razy płakałam i nie umiałam przestać. Kogoś znienawidziłam, a kogoś chyba pokochałam. Ktoś dał mi lekcję życia. Uświadomiłam sobie, że nic nie jest na zawsze i że ludzie już do końca świata pozostaną egoistami. Przez cały rok trzymałam za rękę nadzieję, wierząc, że to pomoże. Zwątpiłam bardziej w międzyludzkie zaufanie. Postawiłam na swoim i dużo przez to w ciągu ostatniego roku wygrałam. Stałam się silniejsza na pokaz i słabsza, gdy zostaję sama. Polubiłam samotność, noc i ciszę. I wydaję mi się, że coś straciłam. Tylko jeszcze nie wiem co.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Rodzice śmiali się ze mnie, że jestem zbyt głupia i leniwa, by cokolwiek w życiu osiągnąć.

Koledzy z klasy prześladowali mnie, nazywali grubaską, która nie znajdzie pracy nawet w burdelu.

Mój chłopak rzucił mnie po miesiącu. Okazało się, że spotykał się ze mną dla żartów. Za to, że wytrzymał ze mną miesiąc, dostał od każdego kumpla zgrzewkę piwa.

Dziś mam 28 lat, rozkręcam własną firmę. Mam 165 cm wzrostu i ważę 50 kg. Chodzę na siłownię co drugi dzień. Mam świetnego faceta, który kocha każdy fragment mojego ciała. Tymczasem moi znajomi z klasy, którzy tak bardzo mnie wspierali, nagle odzywają się tłumnie i próbują odnowić kontakty. Mam dla Was wiadomość: pocałujcie mnie gdzieś...
pozostało 1000 znaków
353 dni temu
Kochałam mojego chłopaka najbardziej na świecie. Jednak nie mogłam udawać, że było idealnie. Kłóciliśmy się nieustannie i często raniliśmy tak bardzo, że dojście do siebie zajmowało mi kilka dni. Robert miał do mnie pretensje o wszystko. Uważał, że stracił pracę, bo poświęcał mi zbyt wiele czasu. Twierdził, że przeze mnie stracił przyjaciół, choć sama wielokrotnie namawiałam go na spotkania z nimi. Wreszcie, po trzech latach wzajemnych walk, postanowiłam odejść. Kochałam go i nadal kocham, ale czasem warto jest znaleźć w sobie siłę, która pomoże nam zakończyć wszystko to, co nie daje nam prawdziwego szczęścia.

Spotykam się z dziś z innym mężczyzną. Nareszcie mam spokojne, poukładane życie. Wam też tego życzę.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
353 dni temu
Moja córka od roku studiuje w odległym mieście. Widujemy się raz na miesiąc, dwa. Dla matki wyfrunięcie dziecka z gniazda to koniec pewnego etapu w życiu. Można powiedzieć, że koniec dotychczasowego życia, choć nigdy tego nie przyznamy. Moja córcia nawet nie wie, jak bardzo za nią tęsknię.

Przez pierwszy miesiąc zawsze przed snem chowałam twarz w poduszkę i płakałam. Pewnego wieczoru, gdy jak zwykle miałam się poryczeć z tęsknoty, usłyszałam wibrowanie telefonu. W pośpiechu otarłam łzy i podeszłam do stolika. Dostałam SMS-a. Był od mojej córki. Pisała:

"Dobranoc, mamusiu. Kocham Cię."

Popłakałam się. Ze szczęścia. Od tamtego czasu codziennie przed snem piszemy sobie takie wiadomości. Życie od razu staje się lepsze, a ja nareszcie śpię w spokoju.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Moja babcia zawsze powtarzała, że prawdziwa miłość nie przychodzi nagle. Sama na początku swojej znajomości z dziadkiem wahała się, czy chce spędzić z nim resztę życia. Były trudne czasy, a dziadek pojawił się w jej życiu na krótko po śmierci jej poprzedniego partnera, który zginął na froncie. Babcia wciąż żywiła uczucia do tamtego mężczyzny, jednak musiała ruszyć naprzód ze swoim życiem. Mijały kolejne lata, a moi dziadkowie trwali przy sobie. Na świat przychodziły ich dzieci, a oni uczyli się siebie nawzajem. Byli tacy ludzcy w swoim małżeństwie. Nie było miejsca na fajerwerki, romantyczne wyznania miłości... Żyli zwyczajnie, zawsze się szanując. Spędzali razem każdą wolną chwilę, nierzadko się sprzeczali, ale na koniec dnia siadali przy stole i grali razem w szachy do jedenastej.

Dziś mija pierwsza rocznica ich śmierci. Babcia długo chorowała na raka. Dziadek stawał na głowie, by nie cierpiała. Zmarł kilka dni po niej. Jego serce nie wytrzymało. Miłość aż po grób.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
173 dni temu
Dzisiaj w pracy pierwszy raz zdecydowałem się pokazać swój piękny wytatuowany rękaw na prawej ręce. Zazwyczaj w... czytaj dalej
102 dni temu
Pamiętam, jak mój tata odprowadzał mnie do szkoły i chował się za murem, żeby moi rówieśnicy nie... czytaj dalej
165 dni temu
Od zawsze bardzo lubiłem matmę, w szkole zawsze byłem do przodu z tematami. W 2 klasie technikum przerabiałem... czytaj dalej
122 dni temu
Moja 28-letnia córka zadzwoniła dziś do mnie i powiedziała, że się zakochała.

5 lat temu w wypadku... czytaj dalej
128 dni temu
Moja dziewczyna jest gruba. Tak, jest gruba, bo jest chora. To efekt uboczny ogromnej dawki hormonów, które musi... czytaj dalej

reklamy ukryte