dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Wyznania smutne
246 dni temu
Ostatnio czytam wyznajemy.pl i po kilku przykrych i smutnych historiach, też chciałbym podzielić się z wami moją własną.

Obecnie mam 23 lata i jestem samotnym ojcem 4-letniego synka.
A historia zaczęła się właśnie tak:

W wieku 18 lat poznałem dziewczynę. Była dwa lata młodsza, wydawało mi się, że to jest miłość na dobre i na złe. Jednak ona miała straszną matkę, która miała na nią bardzo duży wpływ psychiczny. Po roku, przez moją głupotę, ona zaszła w ciążę, była strasznie załamana, ukrywaliśmy to jak najdłużej przed jej matką. Jednak wcześniej czy później i tak musiała się tego dowiedzieć.

Gdy moja dziewczyna była w 4 miesiącu ciąży, powiedzieliśmy o tym jej matce. Zabroniła nam się spotykać, nie mogłem widywać mojej ukochanej, matka nie pozwoliła jej nigdzie wychodzić. Kazała jej oddać to dziecko do adopcji, żeby skończyła normalnie studia. Ja byłem przeciwny temu wszystkiemu.

Duże rozmawiałem z... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
247 dni temu
Nigdy w życiu nie myślałam, że mnie to spotka. Byliśmy zwyczajną rodziną z dwójką dzieci. Szczęśliwi, pełni planów na życie i nagle plany runęły w gruzach...

To był wieczór Wigilijny. Po zjedzonej kolacji pojechaliśmy z naszym synkiem do szpitala, ponieważ mały cierpiał od kilku dni na bóle brzuszka. Wizyta za wizytą u pediatry, leki które nie pomagały, to ciągnęło się w kółko. W szpitalu badania rtg, usg i ta wiadomość, która złamała nam serce i zwaliła z nóg:

"Guz w brzuchu"

Synek miał wtedy 2,5 roku. Od Wigilii zaczęliśmy walkę, walkę o życie naszego dziecka. Było ciężko, ale nie poddawaliśmy się. Wyjazdy do różnych klinik na operację, chemia - to była codzienność. Mały był bardzo dzielny i znosił wszystko z uśmiechem na twarzy. Po ciężkich operacjach, gdy już myśleliśmy że będziemy mieć z górki, kolejna ciężka wiadomość:

"Guz się odnawia"

Niepokój i ogromny strach - wmawialiśmy sobie, że ktoś się... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
247 dni temu
Przedwczoraj dostałam najlepszy prezent przedświąteczny, jaki można sobie wyobrazić.

Okazało się, że Kubuś jednak doczeka Wigilii. Ba, doczeka nawet Sylwestra i pewnie jeszcze wielu innych okazji.

Miesiąc temu usłyszeliśmy co innego, ale to nie jest teraz ważne.

Ważne jest to, że już nie muszę szukać odpowiedzi na pytanie: "Mamusiu, a kiedy umrę?", bo jesteśmy w remisji i wszystko zmierza ku dobremu.

Życzę wam, żeby was też odwiedził Mikołaj, bo najwyraźniej właśnie wyrusza od nas i idzie dalej.
pozostało 1000 znaków
Szanujcie się! Bądźcie bardziej niedostępne.

Przykro jest patrzeć na kobiety, które idą do łóżka z mężczyznami na pierwszej lepszej imprezie, czy spotkaniu. Wmawiacie sobie, że jesteście wyzwolone. A potem domagacie się szacunku. Jak ktokolwiek ma Was szanować, skoro Wy same siebie nie szanujecie?

Jestem kobietą i przykro jest patrzeć na coraz to młodsze osoby, które z własnego ciała robią zwykły przedmiot. Nie piszę tego, aby kogokolwiek obrazić. Chcę jedynie zwrócić uwagę na ten problem.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
247 dni temu
Okres świąteczny skłonił mnie do refleksji i powróciłem do wspomnień sprzed roku.

Mój tata miał wypadek, na skutek którego został uwięziony w łóżku. Była to wielka tragedia dla nas wszystkich. Matka się załamała, młodsze rodzeństwo patrzyło na ojca ze strachem. Ale musieliśmy wziąć się w garść i żyć dalej. On cały czas tylko leżał w szpitalnym łóżku w swoim pokoju i nic nie mówił. Przechodził ciężką depresję i nie miał siły by dalej walczyć o swoje życie i o możliwość chodzenia. Nie chciał ćwiczyć, rehabilitant prosił go bezskutecznie.

Musieliśmy pożyczać pieniądze od rodziny i znajomych, aby móc go utrzymać. Matka pracowała na dwa etaty, nigdy nie było jej w domu. Ja też musiałem jakoś pomóc, więc dorabiałem na pobliskim parkingu. Młodsze rodzeństwo musiało samo się sobą zająć gdy nikogo nie było w domu, co więcej, musieli też opiekować się chorym ojcem. Pomiędzy szkołą i pracą opieka nad nimi spadała... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Gdy miałam 16 lat dowiedziałam się, że mam arytmię serca. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, jak poważna jest to choroba. Mijały lata, chodziłam na badania i dowiadywałam się jedynie, że choroba się nasila. Żyłam z nią jednak i się nie oszczędzałam. Nie chciałam myśleć, że jestem inna, więc tak jak wszyscy uprawiałam sport, piłam kawę, energetyki, alkohol, chodziłam na imprezy.

Skończyłam liceum i na jednej z rutynowych wizyt u lekarza dowiedziałam się, że mój stan zdrowia bardzo się pogorszył. Zdaniem lekarzy jedynym ratunkiem dla mnie była ablacja serca. Co to w ogóle jest?! Po co mi to?! To pierwsze pytania, które pojawiły mi się w głowie. Dostałam skierowanie na zabieg. Czas oczekiwania - pół roku. Dobra, poczekam, różnicy mi to nie robi żadnej.

Mijały miesiące, a tu cisza. Nie dzwonią, a ja coraz częściej zaczynam czuć się gorzej. Wchodzę po schodach i czuję kołatanie serca, piję kawę - kołatanie serca, leżę spokojnie... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
260 dni temu
Dzisiaj w pracy pierwszy raz zdecydowałem się pokazać swój piękny wytatuowany rękaw na prawej ręce. Zazwyczaj w... czytaj dalej
189 dni temu
Pamiętam, jak mój tata odprowadzał mnie do szkoły i chował się za murem, żeby moi rówieśnicy nie... czytaj dalej
194 dni temu
Jestem jedną z tych osób, które nie wyobrażają sobie życia bez pizzy. Ostatnio przeczytałam w internecie o dniu... czytaj dalej
4 dni temu
Jestem młodym mężczyzną, potrafię zarobić na siebie, ale powiem szczerze, że nie przelewa mi się za bardzo.... czytaj dalej
4 dni temu
Ostatnio wybrałam się z moim partnerem do McDonalda. W pobliżu nas siedziały trzy dziewczyny w wieku mniej więcej... czytaj dalej

reklamy ukryte