dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
286 dni temu
Opowiem wam akcję, która działa się w poprzedni weekend w moim mieście. Byłam na zakupach w galerii handlowej, łaziłam głównie po sklepach z ciuchami i szukałam jakichś rzeczy na lato. Zabrałam ze sobą koleżankę, która akurat polowała na coś innego, więc nie chodziłyśmy po tej samej części sklepu bez przerwy.

Byłyśmy w jednej z sieciówek i widziałyśmy, jak obok nas kręci się jakaś podejrzana panienka. Patrzyła na nas z wyższością, obcinała wzrokiem i ogólnie widać było, że szuka zaczepki. Nie jesteśmy nienormalne, więc nie zwracałyśmy na nią uwagi.

W końcu wzięłam sporo ubrań do przymierzalni, wybrałam kilka z nich i szłam do kasy. Ta "czepialska" znowu kręciła się nieopodal i powiedziała do mnie półgębkiem: "Brzydko leżało, widziałam".

Miałam tego nie robić, ale nie popuszczę gówniarze, która zaczepia co najmniej 5 lat starszą kobietę zupełnie bez celu. Odpowiedziałam jej więc, żeby pilnowała swojego nosa i... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
Jestem fryzjerką od ośmiu lat i w życiu przewinęłam się przez 5 salonów fryzjerskich. Po tym, co przeczytacie raczej zrezygnujecie z chodzenia do fryzjera.

Myślicie, że jak salon jest ekskluzywny, ładny i popularny, to znaczy, że uczciwy? Nic bardziej mylnego. W każdym salonie, w którym pracowałam dezynfekcja była tylko na pokaz. Albo zwykłą kranówą wlaną do spryskiwacza, albo w ogóle jej nie było.

Maszynki są tylko wymiatane z włosów i jazda, następny klient. Tak samo grzebienie i nożyczki. Została farba w miseczce po klientce? Przecież nie pójdzie do zlewu. Czasem stoi 3 godziny, utleni się, a następnie ląduje na włosach innej klientki. Nie wyszedł Ci kolor u fryzjera? Pewnie dostałaś utlenioną farbę po kimś. Rozjaśniacz wyszedł żółto? Tak, bo dolaliśmy do niego wody, ponieważ szefowa każe oszczędzać. Farby są drogie, wiadomo. Na szczęście można je kupić od hurtowników za grosze, tylko że… przeterminowane! Ale to nie problem.... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
137 dni temu
W moim bloku na parterze mieszka starsza pani, która uwielbia koty. Ma ich pełno w swoim mieszkaniu i pomimo ubogiego życia, dokarmia wszystkie pobliskie przybłędy. Dzieciaki bawiące się na podwórku często podchodzą pod jej balkon zainteresowane zwierzakami.

Pamiętam sytuację, kiedy jedna z samic się okociła i pani Halinka starała się znaleźć dom dla kociąt. Nie było to łatwe, bo nikt nie chciał brać do domu kotów nie wiadomo jakiego pochodzenia. Niektóre były chore i nie wyglądały dobrze. Ludzie wiedzieli, że kobieta ma świra na punkcie kotów i mieli ją za dziwaczkę, dlatego patrzyli na nią z pogardą. Nie było chętnych na przygarnięcie kociaków.

Ja osobiście lubię panią Halinkę i jej kocią pasję, czasem ją nawet odwiedzam w sekrecie przed rodzicami, którzy uważają, że jest niezrównoważona. Dzięki moim wizytom miałam okazję być świadkiem narodzin niezwykłej przyjaźni. Któregoś dnia przyszedł do niej ośmioletni chłopiec,... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
Jakiś czas temu poznałem piękną dziewczynę. Sandra była wykształcona, mądra, zadbana i olśniewająco piękna. Idealnie się nam rozmawiało i spędzało czas. Tak jak ja, trenowała sztuki walki oraz kochała rowerowe wycieczki.

Przyznam, że bardzo się wkręciłem i traktowałem to już jak prawdziwy związek, zresztą ona przyznała mi rację, że jesteśmy parą.

Pewnego dnia, siedząc u Sandry w mieszkaniu i czekając aż wyszykuje się do wyjścia, chciałem przejrzeć Facebooka, a że laptop był włączony, poruszyłem tylko myszką i przed moimi oczami pokazał mi się jej profil na Fejsie. Już miałem kursor nad wyloguj, gdy wyświetliła się wiadomość od jakiegoś jej znajomego: „ostatnio było wspaniale, nie mogę się doczekać kiedy znów wyliżę Cię całą z bitej śmietany”. Muszę przyznać, że zwaliło mnie to z nóg.

Poczułem ogromną złość i przejrzałem jej inne wiadomości. Najgorsze było to, że „kolega od bitej śmietany” nie był... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
262 dni temu
Gdy byłam małą dziewczynką, nigdy bym nie pomyślała, że w 2016 roku mój facet spóźni się ponad godzinę na randkę, tłumacząc się tym, że grał w Pokemon Go i "w pobliżu był Charmander, więc musiałem go poszukać".
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
W ubiegłą sobotę poprowadziłem córkę do ołtarza.

Jestem strażakiem. Dziesięć lat temu wyciągnąłem 14-letniego chłopca z płonącego samochodu jego mamy. Lekarze twierdzili, że już nigdy nie będzie chodził.

Poprosiłem moją nastoletnią córkę, by poszła go ze mną odwiedzić. Po jakimś czasie zaczęła tam chodzić sama.

W sobotę na własne oczy widziałem, jak ten sam mężczyzna stoi na dwóch nogach, uśmiecha się szeroko i wkłada mojej córce obrączkę na palec.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
116 dni temu
Dzisiaj w pracy pierwszy raz zdecydowałem się pokazać swój piękny wytatuowany rękaw na prawej ręce. Zazwyczaj w... czytaj dalej
108 dni temu
Od zawsze bardzo lubiłem matmę, w szkole zawsze byłem do przodu z tematami. W 2 klasie technikum przerabiałem... czytaj dalej
65 dni temu
Moja 28-letnia córka zadzwoniła dziś do mnie i powiedziała, że się zakochała.

5 lat temu w wypadku... czytaj dalej
45 dni temu
Pamiętam, jak mój tata odprowadzał mnie do szkoły i chował się za murem, żeby moi rówieśnicy nie... czytaj dalej
71 dni temu
Moja dziewczyna jest gruba. Tak, jest gruba, bo jest chora. To efekt uboczny ogromnej dawki hormonów, które musi... czytaj dalej