dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
Moje życie było pasmem nieustannych sukcesów. Studia ukończone z wyróżnieniem, świetna praca, chłopak marzeń, z którym wszystko wydawało się lepsze... Rak zaatakował tak nagle, niespodziewanie. Ot, wyczułam guzek na piersi. Ironia losu? Młoda, dwudziestosiedmioletnia dziewczyna, gotowa podbijać świat. Nagle wszystko się zawaliło.

Marcin był dla mnie wszystkim. Był moim pierwszym. Poznaliśmy się na studiach, nie od razu poczuliśmy do siebie miłość. Przyjaźniliśmy się, poznawaliśmy się. Wszystko małymi kroczkami zmierzało do cudownego finału. Nie mogło być inaczej.

Na początku roku Marcin mi się oświadczył. Ślub miał się odbyć w sierpniu, ale z powodu natłoku obowiązków zawodowych, przełożyliśmy go na końcówkę roku. Tak naprawdę Marcin nie wiedział, że powodem była nie moja praca, a choroba.

Myślałam, że uda mi się pokonać raka tak, by o niczym się nie dowiedział. Nie potrafiłam mu tego powiedzieć i burzyć jego... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
pozostało 1000 znaków
Mój chłopak to bardzo zabawny facet, dlatego z nim jestem. Jednak ostatnio Wyznajemy stało się jego odskocznią od życia codziennego, nie ma dnia, by podczas naszego spotkania nie wycinał mi jakiegoś numeru z tej strony.

Przytoczę wam parę z nich:

- W tym roku rozpoczęłam studia w Warszawie. Był u mnie w mieście na tydzień. Kiedy nie umyłam garów, jak mnie prosił rano, po powrocie do domu w moich poskładanych ubraniach czekało na mnie pudełeczko z brokatem. Oczywiście ja niczego nieświadoma włożyłam je do szafy. Brokat wypadł, a wszystkie moje ciuchy świeciły się niczym psu jajca na Wielkanoc. Jakby tego było mało, mój chłop wyskoczył z za szafy z tekstem "it's prank bro".

- Podczas kłótni nazywam go "Ancymonem" i używam wielu określeń w nerwach, których może i nie powinnam, ale czasami się nie da, więc kiedyś nagrał naszą kłótnię na telefon i przy obiedzie z moimi rodzicami pokazał im nasze jedno starcie na telewizorze: kłótnię o... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
558 dni temu
Zadzwoniła do mnie moja dziewczyna w środku nocy. Zaryczana, roztrzęsiona, nie mogła nic wystękać poza "przyjedź, błagam, szybko", więc naciągnąłem spodnie na dupę i biegnę do samochodu, skrobię szybę jedną ręką a drugą odpalam silnik, jadę, pędzę na czerwonym, bo ona nie odbiera telefonu.

Przerażony walę do drzwi, otwiera mi spłakana i drżącą ręką pokazuje na ścianę.

"BO TU BYŁ PAJĄK, ALE JUŻ GDZIEŚ POSZEDŁ".

I wiecie co?

Tak kocham tego czorta, że podczas kiedy ona spała w najlepsze, szukałem z latarką tego zasranego pająka do czwartej rano.

I znalazłem, i ubiłem, i zostawiłem przykryte szklanką truchło, żeby wiedziała, że jej nie oszukuję.
Chyba dobry ze mnie facet.

pozostało 1000 znaków
Mam 29 lat. Jestem lekarką, na trzecim roku specjalizacji z onkologii dziecięcej. Dziś miałam dyżur na oddziale. Są tam dzieciaki w różnych kategoriach wiekowych.

Na końcu korytarza jest sala „Intensywnego Nadzoru”, ale każdy lekarz i pielęgniarka wiedzą, że tam leżą dzieci, które umierają.

Obecnie przebywa tam szóstka:

Paulinka, lat 3,
Leon, lat 14,
Madzia, lat 4,
Tomek, lat 17,
Iza, lat 16
i Tosia, lat 6.

Oczywiście dzieci dostają morfinę, dzięki czemu (między innymi) większość z nich (najmłodsze) nie wie, że umiera.

Dziś, podczas obchodu, jak zawsze musiałam zajrzeć do tej sali. Młodzież - Leon, Tomek i Iza wiedzą, co ich czeka. Przed nimi nie da się ukryć prawdy. Zostało im góra 4 dni życia. Iza, Tomek i Tosia są przytomni.

Pytam Tomka - „Jak się czujesz?”. Nie odpowiada, przez chwilę trzymam go za rękę i mówię „później do Ciebie zajrzę”. Pytam Izy - „Jak tam dziś, słońce?”. Ona - „Jak ma być?”. Chwilę... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
631 dni temu
Codzienną rutyną każdego człowieka jest patrzenie rano w lustro. Niezależnie od tego, co w nim widzimy, jedni z nas lubią swoje odbicie, a inni niekoniecznie.

Ja widzę w lustrze potwora z ciałem pełnym blizn. Ciałem, którego nienawidzę i którego już zawsze będę nienawidzić.

Mimo to wciąż kocham swojego braciszka. I gdybym znów musiała go ochronić własnym ciałem przed dwoma wściekłymi psami, które się na nas rzuciły, zrobiłabym to bez wahania.

Dziękuję, że jesteś i za to, że przypominasz mi każdego dnia o tym, jak bardzo jestem wyjątkowa. Kocham cię, bracie.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
0 dni temu
Postanowiłem przejść się do sklepu. Ot, codzienny spacerek. Po drodze mijałem na oko pięcioletnią dziewczynkę.... czytaj dalej
0 dni temu
Mój facet stwierdził, że nadszedł odpowiedni czas żeby zaszaleć w łóżku. Byłam przekonana, że chce już... czytaj dalej
0 dni temu
Od zawsze byłam inna, niż reszta mojej rodziny. Zawsze podłoga wydawała mi się bardziej wygodna, niż najdroższe... czytaj dalej
0 dni temu
Byłam świadkiem rozmowy kobiety z sześcioletnim dzieckiem. Dziecko pokazuje palcem na sklep i mówi: "Mamo, tam są... czytaj dalej
0 dni temu
Dziękuje panu, który dzisiaj podszedł do mnie i spytał, czy nie jestem przypadkiem na coś chora, bo jestem taka... czytaj dalej