dodaj swoje wyznanie
reklamy ukryte
6 dni temu
Jakiś czas temu założyłem się z kumplem, że nie włoży do ust całej żarówki. Zakład przegrałem, ale problem pojawił się wtedy, kiedy nie mógł wyciągnąć jej z ust. Rozbić jej nie mogliśmy, bo przecież szkło i próżnia, pokaleczyłoby go to, o ile nie zabiło. Byliśmy po paru piwach, więc zadzwoniłem po sąsiada, aby zawiózł nas do szpitala. Nie mógł wytrzymać ze śmiechu, ale odwiózł nas. Lekarz też pękał ze śmiechu. Rozciął koledze buzię, wyciągnął żarówkę i zaszył twarz z powrotem. Wracaliśmy pieszo.

Po przyjściu do domu dostaliśmy nagłego ataku głupoty i kłóciliśmy się o to, czy moje usta są większe i pojemniejsze. Sprawdziłem - i nie, nie są. Żarówka utkwiła... Nie chciałem dzwonić już po sąsiada, bo tylko śmiałby się jeszcze bardziej. Przeszliśmy kilometr. Ja z żarówką w ustach, tworząc niemałą sensację. Kiedy wszedłem do gabinetu, ten sam lekarz, u którego byliśmy wcześniej zaczął płakać i tarzać... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
4 dni temu
Cztery lata temu próbowałam popełnić samobójstwo. Nie udało mi się, wypłukali mi żołądek i wróciłam do żywych.

Jedną z osób, które się najbardziej przejęły, była moja najbliższa przyjaciółka. Cały czas nade mną płakała. Jako, że mieszkała dość daleko ode mnie, to po tamtym zdarzeniu kazała mi codziennie wysyłać wiadomość: "Jest lepiej", aby wiedzieć, że wszystko ze mną w porządku i nie będę tak głupia by ponownie szarpnąć się na swoje życie.

Tydzień temu miałam problemy z wi-fi i zapomniałam wysłać jej smsa.

Przyjaciółka niedługo później przyjechała do mnie, waliła w drzwi, a kiedy jej wreszcie otworzyłam, to wpadła mi w ramiona i krzyczała, że tak się o mnie bała.

Taka przyjaciółka to najlepsze, co kiedykolwiek mogło mi się przydarzyć.
Dziękuję.
pozostało 1000 znaków
Ostatnio jakaś dziewczyna napisała o znęcającym się nad nią facecie i ojcu, który wpakował tego typa do szpitala.

Ja miałem podobną sytuację ze swoją siostrą i jej facetem. Siostra wróciła do domu z obitą twarzą. Bez zastanowienia wyszedłem z domu i pojechałem do tego frajera, jak tylko mnie zobaczył, zaczął uciekać, a jak go dopadłem, to krzyczał i płakał jak zwykła p... prosząc, żeby go zostawić - ot, taki z niego "kozak".

Efektem tego zajścia były 2 lata w więzieniu za pobicie (które wywołało śpiączkę i długi pobyt w szpitalu, co prokurator próbował podciągnąć pod próbę morderstwa) Dodam, iż ten frajer dostał wyrok w zawieszeniu.

Ale wiecie co? Gdybym mógł cofnąć czas, bez zastanowienia zrobiłbym to samo i uważam, że każdy facet, który widzi kobietę podbitą przez "damskiego boksera", powinien zawsze reagować tak samo, bo takich frajerów trzeba eliminować ze społeczeństwa.
pozostało 1000 znaków
Pracuję jako kasjer w jednym ze sklepów z odzieżą i chciałam opowiedzieć wam o gatunku, który jest najgorszy na tej planecie. Chodzi o mamuśki i ich nienormalne dzieci, rozpieszczone, niewychowane, gorzej zachowujące się od psów, które całe życie spędziły w schroniskach.

Mój sklep to znana sieciówka odzieżowa, przewala się przez niego tysiące ludzi dziennie, zawsze mamy obłożenie, w okresach promocyjnych to po prostu dramat, co się u nas dzieje, ale na to nie narzekam, takie uroki pracy. Najgorsze, co się może przytrafić, to maDka - specjalnie przez "d", zanim jakieś "Mamy 24/7" mi zaraz zwrócą uwagę. Madki z dziećmi powinny mieć absolutny zakaz wchodzenia do takich sklepów, w jakim ja pracuję. Jak chcą, to niech sobie idą na dział dziecięcy przez inne drzwi, bo zazwyczaj jest oddzielne wejście w przypadku mojego sklepu. Jednak zabieranie bachora na zakupy, bo mamusia się chce wystroić, to po prostu porażka.

Zacznę od tego, że te dzieci to... czytaj dalej
pozostało 1000 znaków
5 dni temu
Jechałem tramwajem bez biletu, bo skończyła mi się karta miejska i zapomniałem kupić jednorazowego. Wchodzi kanar, prosi o bilet. Myślę - kij w to, i tak nie mam, i tak będzie mandat, to pośmieszkuję.

Wyciągam z kieszeni paragon z Biedry, kanar sprawdza, mówi: "dziękuję" i poszedł dalej.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
7 dni temu
Córka z uporem maniaka wmawiała wszystkim wokół, włącznie ze mną, że nie nazywa się wcale Maja, tylko Agniesia. Myślałam, że to jakaś niegroźna dziecięca zajawka i zaraz jej przejdzie, ale mijały tygodnie, a ona dalej poprawiała na "Agniesiu", kiedy ktoś zwrócił się do niej "Maju".

Spytałam, skąd to wzięła i dlaczego tak o sobie mówi. Odparła na to: "To nie ja wymyśliłam, tylko ta pani, która mnie odwiedza w nocy. Ona powiedziała, że tak naprawdę jestem Agniesia".

Włosy stoją mi dęba od kilku dni i nie chcą opaść.
pozostało 1000 znaków
reklamy ukryte
reklamy ukryte
reklamy ukryte
nasze nowe forum
Nieopublikowane wyznania, jeszcze więcej emocji, dyskusje, problemy i porady. Szukasz inspiracji? Przejrzyj działy i zdecyduj, gdzie podzielisz się swoją przygodą.

najlepsze w poczekalni
0 dni temu
Od czwartej klasy dostałam od rodziców taki profit, aby i nie wracać samej, ani broń Boże laskiem (w tamtych... czytaj dalej
0 dni temu
Jako młody chłopak sprawiałem pewne problemy wychowawcze, uchylałem się od służby wojskowej, wpadłem w... czytaj dalej
0 dni temu
Piszę to tylko dlatego, żeby sprawdzić, czy ja sobie coś wmawiam, czy jest serio tak jak myślę.
Poznaliśmy się... czytaj dalej
dziś
Moja siostra jest kompletnie uzależniona od telefonu i praktycznie wcale nie wypuszcza go z ręki. Już nawet nie... czytaj dalej
0 dni temu
Mam ćwierć wieku, od pięciu lat jestem/byłam w szczęśliwym związku. Dlaczego ten ukośnik? Bo już sama nic nie... czytaj dalej